2014-10-24

Angielski opanował Wyżalacza! Śpię 24 godziny na... Tydzień?

 Zazwyczaj wymyślam takie tytuły, które streszczają treść całego wpisu. To znaczy: obiektywny komentarz i hasło najlepiej opisujące post. Dzisiaj cały tytuł wyjaśnię w kilku akapitach;

 Po pierwsze - następuje duża zmiana. Postanowiłem edytować najstarsze notki, ponieważ w środę 29 października będzie WIELKIE WYDARZENIE. Nie zdradzę, co dokładnie się stanie, ale będzie to naprawdę przełomowe.

 Wobec powyższego - podczas edytowania notatek będę zastępował stare pseudonimy nowymi imionami - zaczerpniętymi z angielskiego. Od tego postu również będę używał nowych nazw.

 - Po pierwsze dla tego, że Maniek na pewno brzmi gorzej niż Mike. A także lepiej będzie wyglądać Carolyn niż Kalina. I nie wyobrażam sobie stosowania "Janka", kiedy mogę stosować "Julie".


 - Po drugie dla tego, że wtedy nie czuje się tego powiązania z danymi osobami jako kimś, kogo...-- okej... chciałem napisać coś mądrego, ale spójrzmy prawdzie w oczy... tak jest po prostu bardziej SWAG.


 Myślę, że nawet jeśli ktoś jest stałym czytelnikiem, to nie będzie. Problemów z przyzwyczajeniem się do zmian.

SOBOTA

  Wiecie dlaczego nie warto iść z rudą na zakupy? Bo jej poziom jest zbliżony do blondynki...

 W te sobotę jechaliśmy z Nathalie, Maddie i Miley kupić coś na zbliżające się urodziny Steve'a. Gdy byliśmy w PEPCO - postanowiliśmy kupić mu... komin. (Taki do noszenia na szyi.) Jednak - jak już wcześniej wspomniałem - nie chodźcie z rudymi na zakupy...


 I właśnie w ten sposób założyłem swoją pierwszą spódnicę... Ale kolejna rada - nie wpuszczajcie blondynki do rossmana...


 Zastanawiam się, co pomyśleli ci ludzie... ale ja na miejscu Nathalie nie pokazywał bym się w rossmanie przez dobry miesiąc...

 Kiedy już kupiliśmy, co mieliśmy kupić - skoczyliśmy do spożywczaka. Na drzwiach wisiało duże ogłoszenie:


 Zastanowiliśmy się - Po co? W sklepie były przynajmniej dwie kasjerki. Jednak uświadomiliśmy sobie prawdziwy powód ogłoszenia, gdy stanęliśmy przy kasie...


 Już nigdy nic nie kupię w tym sklepie... Chcesz chrupki a wychodzisz z paczką mentosów... A jakbym chciał chleb, to co? Wyszedłbym z nakrętką od słoika?

 Kiedy już wracaliśmy do domu - Maddie i Miley postanowiły, że muszą iść na różaniec, bowiem niestety - współczesne przygotowanie młodzieży do bierzmowania polega na --podpisywaniu zmuszaniu do zbierania podpisów na durnych indeksach. //gdyby to było chociaż zachęcanie...

 Do tego one są w bardzo pechowym roczniku - 1999. W zeszłym roku padł pomysł, aby przygotowanie do bierzmowania trwało trzy lata, a nie jeden rok. (Mnie się upiekło, i jako rocznik 1998 przygotowywałem się tylko rok.) Chcieli to wprowadzić stopniowo, więc moje towarzyszki przygotowują się od początku drugiej do końca trzeciej klasy. Jednak chyba "ci geniusze" z wyższych stref zrozumieli, że już jeden rok to udręka, a co dopiero trzy... Tak więc następny z kolei rocznik (2000) przygotowuje się tylko jeden rok... Roczniku 1999 - szczere wyrazy współczucia...

 No więc - jako, że nie chciało mi się na nie czekać pod kościołem - wszedłem z nimi do środka. I tak spędziłem około 20 minut na różańcu...

 Jak tak patrzę na Maddie, to stwierdzam, że na jej nierozgarnięcie nie pomoże już nawet pielgrzymka do Watykanu na kolanach... przekonałem się o tym, gdy spotkaliśmy koleżankę, która niedawno miała malowanie domu...


 A tak swoją drogą - skoro już jesteśmy w temacie związanym z wiarą - w ostatni...

PONIEDZIAŁEK

 ...stwierdziłem, że skoro niektórzy mogą powiedzieć:
 - Nie wierze w Boga! Nigdy go nie widziałem i jakaś tam biblia mnie nie przekona!
 I dzięki temu nie chodzą na religię, bo to "obraża ich światopogląd", to dlaczego ja nie mogę powiedzieć:
 - Nie wierzę w DNA! Nigdy go nie widziałem, a jakaś tam książka do biologii mnie nie przekonuje!
 ??? To jest takie niesprawiedliwe...
 Wiem... łatwo się domyślić, że miałem sprawdzian z genetyki...

 Okej! Na chwilę stop z narzekaniem! Może by tak coś szczęśliwego? Ok. Zastanawiam się, jak to zrobić, żeby mieć czas na życie, szkołę i sen. Po południu w...

ŚRODĘ

 ... położyłem się spać zaraz po powrocie ze szkoły. No... może nie tak zaraz, ale o 17:00 już byłem w łóżku. Plan był taki: kładę się jak najwcześniej, wstaję o 3:00 i robię wszystko do szkoły. Od trzeciej rano do siódmej mija trochę czasu... Cztery godziny to całkiem dużo, biorąc pod uwagę, że nic nie leci w TV, nikt nie siedzi w necie, a co za tym idzie - nic mnie nie rozprasza.


 Niestety - mój plan nie wypalił... obudziłem się o 23:30 i do 2 nie mogłem zasnąć z powrotem. Wyszło na to, że obudziłem się o 6:15...


  Ale plan i ogólnie idea jest OK! Może następnym razem się uda...

 W środę również mieliśmy zacząć przedstawiać swoje projekty tematyczne. /chyba napomniałem o tym jakiś czas temu. / Niestety - zakończyło się to nie do końca pozytywnie.

 Ogólnie ideą było "...poprowadzenie lekcji. Jako, że to klasa graficzna, to liczę, że wzbogacicie wypowiedź prezentacją, więc od danej lekcji będziemy prowadzić zajęcia w czytelni multimedialnej, aby mieć dostęp do projektora."~Nauczycielka.
Ale skończyło się mniej więcej tak:
  - Przedstawcie swój projekt...
 - Yyy... nie mamy rzutnika...
 - Ach! To ja mam o tym myśleć? Mieliście sobie załatwić lub podejść do mnie i powiedzieć: "Proszę pani, przygotowaliśmy projekt. Chcemy go przedstawić na rzutniku".
 - Eee...
 - Skąd ja mam wiedzieć, czy wam się nie odwidziało i nie wydrukowaliście materiałów...?

 Załamałem się... od przyszłego tygodnia noszę do szkoły prywatny komputer i projektor, bo za niedługo to będzie w wymaganiach edukacyjnych... ♡

 A' propos owego projektu - jak można zrobić ciekawą prezentację o teatrze? Nie może to być historia teatru, ani opisy poszczególnych rodzajów spektakli... Postanowiliśmy - ja i Lucy /dziewczyna z którą robię projekt/ - przedstawić najciekawsze fakty dotyczące teatru, na przykład - Spektakl, który zarobił najwięcej kasy od dnia swojej premiery do teraz - "Upiór w Operze" (ponad 5 milionów dolarów) Nie pytajcie JAK wpadłem na ten pomysł...


CZWARTEK/PIĄTEK

 Okej - w czwartek chciałem zrobić drugie podejście do zmiany trybu życia na  "CHOMIK". Położyłem się do łóżka około 17:00, ale wyszło jeszcze gorzej, niż wczoraj, bo obudziłem się o 21:00. Próbowałem wrócić do błogiego stanu snu, ale nic z tego. Do pierwszej w nocy mój mózg ani nie myślał o spaniu.

 Kiedy w końcu zasnąłem około wpół do drugiej i wstałem o 6:15 postanowiłem, że zrobię sobie śniadanie, ale przypomniałem sobie, że nie mam w domu płatków... to znaczy mam... pełną szafę, ale wiąże się to z dziwną historią...

 Jako dziecko - UWIELBIAŁEM PŁATKI. Później przyszła na świat moja siostra. Wszystko było OK, dopóki w wieku dziewięciu lat nie nauczyła się jeść normalnych śniadań. Już w tym wieku miała wrodzoną nienawiść do mnie, więc postanowiła, że nie będzie jeść tych samych płatków co ja.


 Sęk w tym, że wcale nie lubiła swoich płatków, a jadła je na przekór mnie. Skończyło się na tym, że zjadła kilka chrupek ze swojej paczki, a potem zjadła całą paczkę MOICH płatków na sucho.

 Pomimo, że jej płatki leżały nietknięte przez ponad miesiąc - rodzice ich nie wyrzucili. Co więcej - JA OBERWAŁEM ZA NIĄ, pod pretekstem, że "jedzenie się marnuje"


 Tak więc u mnie w domu rzadko kupuje się płatki do mleka, bo dzięki mojej siostrze w szafie leży cały wór starych, stęchłych paczek z chrupkami, nie zjedzonymi przez moją siostrę. Najstarsza z paczek ma chyba ze trzy lata, ale rodzice nadal nie rozumieją jak to działa...



 Między innymi dlatego nie jadam śniadań...

 Ale może teraz poruszę trochę mniej smaczny temat... Chcę opisać kolejny powód dla którego nie lubię WF'u. No więc dzisiaj jak co tydzień - mieliśmy wychowanie fizyczne. Czekaliśmy aż zwolni się jakaś szatnia, a po chwili dwa... średnio inteligentne głąby poprosiły mnie, abym sprawdził, czy ktoś jest w szatni numer 9. No więc poszedłem tam...


 Było tam dwudziestu starych facetów - koszykarzy, którzy stali tam ZUPEŁNIE NAGO, po wyjściu spod prysznica...
 Jak ja mogłem w ogóle dać się w to wciągnąć!? Rany... na samą myśl jest mi... niedobrze...

 Jejku... wkrótce potem mieliśmy lekcję z Mateczką Malkin. Nie pytajcie dlaczego wpadłem akurat na ten pseudonim, ale uwierzcie mi - jest jak najbardziej słuszny... Bo jaka może być osoba, która idzie do wychowawcy, żeby powiedzieć:
 "Pani uczeń mnie obraził"
 A w rzeczywistości ów uczeń powiedział:
 "Nie rozumiem pani... dlaczego nie mogę mieć przy sobie streszczenia lektury?"
 Ech...

 O 14:00 skończyliśmy lekcje, a autobus mieliśmy o godzinie 14:42, więc ja i Lucy poszliśmy się przejść do apteki, bo chciała kupić jakieś tabletki. Na dworze było dość zimno, więc kiedy tylko weszliśmy do środka - zaczęliśmy trzeć ręce. Niestety - Lucy stanęła dość niefortunnie...



 Nie, no spoko. To wyglądało dość normalnie. Dwoje nastolatków wchodzi do apteki, po czym dziewczyna staje przed wystawą kondomów i zaciera ręce...

 Rany! Jutro nie mogę spać do późna, bo idę na urodziny do Steve'a. Minął już rok, odkąd pierwszy raz zapoznał mnie z Maddie, Miley i Nathalie. Przygotowaliśmy mu EKSTRA prezent... no cóż... na pewno długo go nie zapomni... ^^ 

posted from Bloggeroid

12 komentarzy:

  1. dostałeś kompleksów jak wszedłeś do tej szatni :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :c mam wielkie kompleksy, bo nawet szkoła ma swoją kabinę prysznicową, a ja nie ... ;__;

      Usuń
  2. niezly plan z tym spaniem, ale mysle ze przestawienie sie na ten tryp bedzie trudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe mam podobnie witaj w klubie ;p

      Usuń
  3. Jestem rocznikiem 95, ale moje przygotowania do bierzmowania trwaly 3 lata.. I wtedy było tak, że niektórzy znajomi z różnych części polski już te bierzmowanie mieli po roku, ale byli też tacy co mieli je mniej więcej na takich zasadach jak ja :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah ten życiowy pech. Współczuje. :) nie wiem co mam jeszcze dodać. :) :) :) (mam nadzieje że rozumiesz ten uśmiech?) :) :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie w sumie kazdy kosciol ma inaczej jesli chodzi o bierzmowanie, tez jestem rocznik 98 i musze chodzic dwa lata na przygotowania, od 3 klasy gim, jedna kolezanka w moim wieku chodzi 3 lata, a druga z jeszcze innego kosciola tylko kilka miesiecy chodzila takze nie wiem jak to jest.. xd
    i wgl to piateczka tez spiewam upiora w operze pod prysznicem hahahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem rocznik 99, ale w mojej parafii i tak od zawsze trzeba było 3 lata chodzić, więc nie się nie zmieniło. Dla mnie to kompletny bezsens szczególnie, że w tej parafii nawet DZIECI do komunii muszą chodzić 3 lata. 3 lata mają chodzić i zbierać podpisy żeby dostać się do komunii... Czyli jak np. rodzic nie ma czasu to sześciolatek ma niby sam iść żeby go dopuścili? hmm bardzo fajnie to wymyślili...
    _________________________
    http://przekleci-idealnoscia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. W mojej szkole gdy nie ćwiczysz musisz pisać wypracowania np: dlaczego nastolatki nie ćwiczą na wf'ie? Gdzie tu logika?

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tym bierzmowaniem, to chyba coś pokręciłeś, jestem rocznik 2000 i przygotowania mam przez 3 lata... Ale nie ważne, już chyba rozumiem, dlaczego mówisz, że jesteś pesymistą xD Choć swoją drogą... jaki nastolatek nim nie jest? W każdym razie cieszę się, że jest taka osoba jak ty, co "inspiruje" się dziennikiem cwaniaczka i wypisuje swoje historie, jesteś w tym świetny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie piszesz! Daj znać jak napiszesz jakąś książkę, chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Kilka wskazówek dla komentujących:

#1 Staraj się, aby twój komentarz był rozwinięty (przynajmniej jedno zdanie)
#2 Pisz co myślisz i nie bój się dyskusji!
#3 Zostaw swój adres, abym mógł cię odwiedzić ;)