2014-12-31

Sława, pieniądze i wielka kariera! Nasza Zuzia podbija TV

 Jak zapewne wiecie - Banshee, czyli Zuzia Borucka, zaszczyciła ostatnio (2014-12-31) o 10:30 swoją obecnością program "Pytanie na śniadanie" w TVP2. :3

 Jeżeli nie mieliście możliwości zobaczenia tego na żywo, to możecie obejrzeć to teraz tutaj ^^ tak się składa, że wstałem dzisiaj wcześniej i udało mi się nagrać cały wywiad, ale wrzucam tylko momenty, w których wypowiada się Zuzia / mówią o niej.


 Może jakość nie jest najwspanialsza, do tego musiałem dodać ramkę, bo nie chce mi się uploadować drugi raz w wypadku usunięcia, ale przynajmniej mamy TV rip, a nie CAM rip ;)

 Zuzia - gratulujemy ci i wierzymy, że to co osiągnęłaś, to dopiero początek twojej wielkiej kariery ^^

 Szok! W TVP2 pokazali kawałek mojej animacji! Idę się opić. Moje życie jest kompletne. Chcielibyście, abym wykonał animację do kolejnego sezonu? ^^

Uch! W końcu tu ogarnąłem!

 Troszeczkę sprzątania i od razu jest tu ładniej. Prawdopodobnie jest to ostatni wpis w tym roku, bo Sylwester i te sprawy, więc ten post będzie o wszystkim i trochę bardziej o niczym. Przy okazji - ustawiłem już szablon zaplanowany na styczeń i wywaliłem milion niepotrzebnych przycisków po bokach.

 Ostatni tydzień był bardzo... świąteczny. We wtorek planowaliśmy z przyjaciółmi spotkać się przed świętami, pogadać i wręczyć sobie prezenty. Dzień wcześniej - w poniedziałek musiałem jechać do Pepco, żeby kupić coś Miley.

 Jedyną osobą, która postanowiła ze mną jechać była Nathalie... Czyli można się domyślić, że było dużo dziwnych akcji... Na przykład - nasz kolega Steve jest przeczulony na punkcie higieny itp, więc kupiliśmy mu taki spray do ust, aby nie musiał ciągle żuć gumy...



 Kupiliśmy prezenty dla Miley i Steve'a, bo akurat ich wylosowaliśmy. Jako, że Miley od dłuższego czasu interesuje się rysowaniem graffiti, postanowiłem jej kupić jakieś dobre pisaki.



 Zrobiliśmy sobie takie mini paczki i już następnego dnia - we wtorek mieliśmy sobie wręczać te upominki. Niestety - jak prawie każde nasze spotkanie - skończyło się to robieniem jaj z ludzi na omegle...



 I w ten sposób poznały jakiegoś szejkowego dzieciaka, który siedział na wielkim łożu z baldachimem, bawiąc się swoimi pięcioma iPhone'ami .____.

 Następnego dnia, czyli w środę - 24 grudnia była wigilia. Szczerze mówiąc - bez śniegu te święta były... mniej świąteczne niż zwykle... zjedliśmy tę wigilię, były opłatki, trochę kolęd, prezenty, a po wszystkim pasterka. Zawsze lubiłem chodzić na pasterki, ale odkąd zaczynają się o 22:00, to straciły cały swój urok...

 W sobotę byliśmy na urodzinach u Nathalie. Co prawda ma urodziny 1 stycznia, ale wydaje mi się, że urodziny połączone z sylwestrem mogły by się okazać złym połączeniem.

 Niestety - nie mieliśmy żadnego prezentu, a więc postanowiłem ratować nasz honor...


//Tethis jest osobą, która potrafi załamać każdego, więc pomyślałem, że z nim NA PEWNO nie będę musiał zwracać uwagi na "nieprzyjemne" rzeczy.

 Postanowiłem, że narysuję dla Nathalie plakat z jej ulubionym zespołem. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Natka jest fanką ONE DIRECTION...

 Siedziałem nad tym rysunkiem od 22:00 do 04:00, a później znów od 10:00 do 14:00. Wyobrażacie to sobie? 10 godzin wpatrywania się w pięć takich samych twarzy ;____; Ale efekt jest całkiem zadowalający...


 Nie pytajcie o nic ;____; później musiałem to wydrukować na 4 kartkach A4 i skleić... Ale przyznam, że lubię tworzyć takie Vector - arty. Zrobiłbym więcej, ale nie znam żadnych fajnych ludzi ;___;

 Ekhm... Byliśmy u Nathalie około 16:30. Robiliśmy tam wiele dziwnych rzeczy. Hm... nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że Maddie ma powodzenie u ludzi tureckiej urody...


 W niedziele wybraliśmy się do kina na Hobbita. Może napiszę co nieco o tym filmie.


 Jestem niezbyt rozgarnięty w tematyce "Władcy Pierścieni" i "Hobbita", więc ocenię ten film bardziej od strony technicznej.

 Ogólnie, to mam wrażenie, że książka dała ogólny pomysł reżyserowi filmu. Oczywiście zakładam, że jest świetna, ale uważam, że Peter Jackson wspaniale wykreował świat przedstawiony... /rany... przez te polonistki nie potrafię ułożyć normalnych zdań ;-; /. Goście od designu postaci i charakteryzatorzy spisali się wspaniale.

 Najbardziej jednak podziwiam tych od modeli 3D, tła, a zwłaszcza animatorów Smauga. Świetny ruch, świetne tekstury, ale przyznam, że niektóre koncepcje wstępne tej postaci bardziej mi się podobały.

 Po filmie wyszliśmy z kina ogólnie z dobrymi wrażeniami, ale jak można się domyślić - zawsze znajdzie się ktoś, komu coś nie będzie pasować...


 Hm... następnym ważnym wydażeniem będzie sylwester. Nie mam zamiaru spędzić go z polsatem. Może zostawię was z piosenką, która od dłuższego czasu chodzi mi po głowie:


Whatever - Szczęśliwego nowego roku wszystkim!

2014-12-29

Przychodzę wam zepsuć mózgi! Strzeżcie się!

 Dawno mnie tu nie było... spokojnie! Będzie mnie więcej! Na razie zostawiam was z pewnym filmikiem.

 Ostatnio byłem w kinie na Filmie "Hobbit - Bitwa pięciu armii" i przyszło mi coś do głowy. Mianowicie zrobiłem filmik (Uwaga spoiler)





 Komentujcie, hejtujcie, podziwiajcie, psujcie sobie mózgi. Może później wrzucę ulotkę i napiszę co nieco o tym filmie.

2014-12-24

Animowany wpis: "Święta 2014"

 Tak jak obiecałem na początku grudnia - w te święta na blogu pojawi się coś specjalnego. Do 6 grudnia trwała ankieta - czy ma to być konkurs, czy filmik. Wybraliście filmik, tak więc oto możecie podziwiać lub płakać:


 Chcę was bardzo przeprosić za wszelkie niedociągnięcia, jakość mikrofonu i płynność animacji, ale to dopiero mój pierwszy własny filmik, więc mam nadzieję, że nie wyszedł źle.

 Dziękuję Haerowen za dokonanie korekty, oraz Konradowi i Maćkowi /o ile się nie mylę/ za użyczenie głosów.

//Za swój głos stokroć przepraszam... do tego zepsuł mi się mikrofon, więc nagrywałem myszką.

 W każdym razie
WESOŁYCH ŚWIĄT WSZYSTKIM!

2014-12-18

50% wolności. Radość już blisko.

 Dzisiaj post pojawia się baardzo wcześnie, aczkolwiek jest on okropny jakościowo... ostatnio TAK BARDZO mi się nic nie chce, że zastanawiam się, jak to możliwe, że coś jeszcze piszę... Ale mogło być gorzej... mógłbym mieć taką załamkę twórczą, jaką miewam w sierpniu... wystarczy spojrzećna sierpniowe posty... ekhem...

PONIEDZIAŁEK

 Ciekawe, czy najczęściej wpisywaną fazą na tym blogu jest "nienawidzę poniedziałkow", bo mam wrażenie, że zaczynam tak prawie każdy post...

WTOREK

 We wtorek miałem zrobić jakiś tag w szkole, ale coś się nie udało, bo zamiast siedzieć na komputerach, opakowywaliśmy aniołki, które w zeszły wtorek wypiekaliśmy.


 Taa... ale w sumie było fajnie. Ale teraz ktoś musi to zawieźć do hospicjum. Chętnie bym jechał, ale wyjazd jest w niedzielę o 16:00, i szczerze mówiąc - w niedzielne wieczory mam zerowe chęci na cokolwiek...

ŚRODA

 Środa była świetna! Byliśmy na "wycieczce" klasowej, to znaczy w kinie, które jest 2 kilometry od szkoły. Może to niezbyt fascynujące, ale uniknęliśmy takich przedmiotów, jak Matma, Wiedza o Kulturze, Historia i Niemiecki. Więc myślę, że NAPRAWDĘ się opłaciło.

 Hmm... równocześnie z nami w kinie była grupa jakichś dzieci, która prawdopodobnie przyszła na jakiś film animowany. Gdy tak się z nimi mijaliśmy...



 Ogólnie, to poszliśmy do tego kina w ramach jakiegoś projektu na film "Chce się żyć" (2013). Był dość ciekawy, ale niestety trzeba do niego odpowiednio podejść, bo wydaje mi się, że niektórzy na serio nie powinni na niego przychodzić...




CZWARTEK

 W czwartek mamy przedmioty zawodowe w sali w której komputery są OKROPNE. Może mają najnowsze systemy, super oprogramowania i wszystko najnowsze - najlepsze, ale ciągle coś na nich nie działa... na przykład dzisiaj wyłączył mi się internet i przez trzy godziny miałem do dyspozycji tylko Painta... (teoretycznie PhotoShopa też, ale nie chciało mi się czekać 30 minut aż się włączy...)

 Oto co stworzyłem w PAINTCIE w ciągu 3 godzin bez internetu...



 Chyba rozumiecie JAK BARDZO musiało być nudno...




 Hej :))
 Jestem Laura z bloga zaklinacz-kamieni.blogspot.com czyli po prostu Zaklinacz Kamieni XDD

 //Tak to jest, jak trzeba się nazwać, a nie umie się nic poza graniem w simsy i gubieniem skarpetek ;___;

 Opowiem Wam historię sprzed kilku tygodni, którą... której w sumie nie zatytułowałam :D

 Wszystko zaczęło się, kiedy musieliśmy śpiewać na ocenę ;__; Większość mojej klasy była wtedy na wymianie w Niemczech, a moja przyjaciółka Siano śpiewała z Soniaakiem czy coś takiego. 

 Nie chciałam pani zaprezentować sama mojego WYBITNEGO I WCALE NIE BRZYDKIEGO ŚPIEWU, więc znalazłam kogoś na równi, mianowicie Pusię. Nie wnikajcie dlaczego ją tak nazywam. Pusia i ja założyłyśmy nawet zespół, a jako, że grunt to pozytywne podejście, to motto naszego zespołu brzmi:


 Pusia śpiewa mniej więcej tak samo jak ja, w przeciwieństwie do jej siostry bliźniaczki D:

 Ale wracając do odpowiadania 

//Już pomijam fakt, że nie ma to, jak w szóstej klasie zaśmiecać plan lekcji bezużytecznymi przedmiotami zaraz przed egzaminem próbnym... ŁIII!

 A tak btw to czy wspominałam Wam że ta porąbana pani od muzyki lubi i faworyzuje tylko tych, co chodzą na chór? Ona by mnie w chórze nie chciała, oj nie...

 No ale nie lubi mnie ani Pusi, bo mamy brzydkie głosy, ale się wtedy przynajmniej starałyśmy... Nie zrobiłyśmy żadnej pomyłki w tekście, a ona nie doceniła kunsztu sztuki, i co zrobiła? Zamiast dać nam 5, lub 6 dała nam 5-. 5- to super ocena, ale moim zdaniem dała ją niesprawiedliwie.

 Dlatego zapytałyśmy się dlaczego nie 5. Ona powiedziała: 


 Później powiedziała naszej wychowawczyni, że "drzemy się i krytykujemy jej sposób oceniania". Zrobiło się mega zamieszanie... 

 Na jednej z przerw pani od muzyki podeszła do nas i powiedziała tak: "Serio? Chcecie wojny? Jak tak, to ją dostaniecie.". I do teraz nasza klasa... Może to tak ładnie ujmę: Darzy panią od muzyki WIELKĄ nienawiścią.

Bardzo dziękuję za przeczytanie tej notki!
Pozdrawiam Kubę i wszystkich jego czytelników!

2014-12-12

Najgłupszy obrazek w historii tego bloga EVER

 Jak sam tytuł wskazuje - dziś będzie coś dziwnego. Wróciłem do domu o 17:00, więc standardowy post będzie z opóźnieniem, ale zostawię was z obrazkiem do refleksji...


 A teraz idę umierać! Życzę wam miłego istnienia @___@ nie budzić i nie tykać...

101% lenistwa... Za niedługo nie będzie mi się chciało oddychać @_@

 Sobota wieczór:
 - Ech... zacznę juz pisać ten post...
 Wtorek wieczór:
 - Jej... napisałem już cztery linijki...


ZESZŁY PIĄTEK


 Ogólnie, to niezły początek weekendu. Byliśmy na salce na spotkaniu naszej "sekty". Było to w przeddzień mikołajków... Pewna osoba spaściła mi weekend...



 Ale nie rozczulajmy się zbytnio... Starsi ludzie tak mają...


SOBOTA


 Dzisiaj właśnie rozpoczęła się moja kariera w Radiu Maryja... Wieczorem o 18:00 spotkałem się z moją paczką z Sekty (czyt. Oazy) na parkingu obok kościoła, ponieważ o godzinie 19:00 mieliśmy prowadzić adorację w pobliskiej parafii w ramach spotkań przygotowujących do Światowych Dni Młodzieży. Czyli ogólnie mieliśmy coś śpiewać.

Jako że w moim domu mieszkają SAMI geniusze...



 Dlatego trochę żal mi się zrobiło tych ludzi, którzy musieli siedzieć i tego słuchać... nasz szczęście nie miałem żadnej solówki (uff) ale i tak mam pewne obawy...



Koniec końców - wszystkie piosenki poszły nam dość ładnie. Ale mimo to jest coś, przez co nie będę mógł spać po nocach...



 Tak... w najbliższą niedzielę mój ryj ukaże się na stronach gazetki katolickiej... Babciu, bądź dumna... Ale jeszcze gorsze jest to, że ta babka reporterka miała dyktafon i nagrywała wszystko... i właśnie tutaj rodzi się obawa - czy to, co nagrywała będzie wykorzystane tylko do gazetki, czy również do innych mass mediów? ;__; Życie w strachu... jak wasza babcia umrze słuchając radia Maryja, to będziecie wiedzieć czyja to wina...

PONIEDZIAŁEK

Zakochałem się *-* Dzisiaj przyszła do nas nowa pani od matematyki... Ona jest cudowna!



WTOREK


 Jej. Dzisiaj jechałem na kolejną wycieczkę w tym roku szkolnym. Tym razem nie do Krakowa, ale do pobliskiego hospicjum, gdzie mieliśmy mieć jakieś "zajęcia" z ceramiki i trochę integracji z podopiecznymi tegoż hospicjum.




 Na początek weszliśmy do budynku, kazali nam usiąść w pomieszczeniu z telewizorem, po czym puścili nam krótki film o ich działalności. W sumie oglądało się go ciekawie.


 Później zeszliśmy do piwnicy, gdzie znajdował się piec do ceramiki. Mieliśmy w nim upiec gliniane anioły, które tydzień wcześniej przygotowaliśmy na kółku plastycznym.

//TAK. To jest kółko plastyczne, a nie dwie godziny podczas których Lucy biega po sali i próbuje nas zabić wałkiem lub dłutem.



 No dobra... ._. ona sama się przyznała rysując ten obrazek... Ale czasami robimy tam bardziej twórcze rzeczy...





 Kiedy ta przemiła pani wkładała nasze aniołki do pieca - my bawiliśmy się szkliwem (sproszkowane szkło + woda). Mieliśmy nim pokryć jakieś gliniane choinki.



 Po zabawie szkliwem nastał czas umycia rąk i wypicia herbatki. Jeden z podopiecznych zaprowadził nas do kuchni, gdzie poznaliśmy jedną z wychowanek . Była bardzo rozgadana, a przy tym jednak też "praktyczna".





 Dzięki niej już nawet nie będę myślał o strachu, jeśli ktoś pyzy mnie dostanie padaczki.



ŚRODA



 W środę rozwaliła mnie jedna akcja na języku niemieckim. Niektórzy nauczyciele powinni przejść kurs uświadamiania...






PIĄTEK

 W piątek nasz plan lekcji wygląda tak:

1 EDB
2 Chemia
...

 Ale nie było babki od chemii, a facet od EDB miał okienko na drugiej lekcji, więc miało być tak:

1 ---
2 EDB
...

 Ale nie sprawdził sobie zastępstw, więc przyszedł na 1 lekcję, a nas nie było, więc poleciał do wychowawczyni, ona ochrzaniła nas, a dopiero później sprawdzili sobie zastępstwa <3

 Dzień wcześniej uzupełniłem CALUTKIE ćwiczenia do EDB (aż do ostatniej lekcji). Zrobiłem KAŻDE zadanie, nawet te z gwiazdkami. W całych ćwiczeniach brakuje mi 3 słów (w krzyżówkach). Jeśli nie dostanę 6, to się... "zdenerwuję"

 A teraz zły temat: mój nowy WFista u_u. Ostatnio przedstawiłem tabelę jego niegodnych czynów, jednak dzisiaj zasmucił mnie podwójnie, albowiem ich nie zaniechał, a dalej poczyniał. W dzisiejszym dniu nauczycielka wychowania fizycznego dziewczyn z naszej klasy nie mogła stawić się na stanowisku pracy, toteż musieliśmy z nimi dzielić nauczyciela i szatnię. Niestety jego niegodność sięgnęła tego poziomu, że wielokrotnie wtargnął na prywatność niewiast, gdy były one w połowie obnażone w czasie przebierania się w strój stosowny do lekcji WF. Swoje poczynanie usprawiedliwiał argumentem: "Idę sprawdzić, czy dziewczynki się przebrały." Co mnie osobiście nie przekonało. Posunął się nawet do tego, iż naruszył nietykalność cielesną naszego kolegi, przez obcowanie dłonią z jego brzuchem pod argumentem "Poka ten bebech". Zaczynamy go podejrzewać o niegodne zamiary wobec nas, lecz nie chcemy wydawać wyroku bez wcześniejszego zagłębienia się w sprawę...

 Nie chciałem pisać o nurtującej mnie sprawie wprost, bo nie powinna być poruszana na blogu, lecz w gronie ludzi, którzy są w temacie, więc poćwiczyłem swój bełkot.

 A teraz coś, czego nie było dawno... witamy MAGDĘ MALIK w...


 A więc... Tak, już widzę wszystkie te bezwzględne polonistki rzucające się na mnie z zamiarem uduszenia, powieszenia i poćwiartowania. NIGDY NIE ZACZYNAMY ZDANIA OD ,,A WIĘC". Doprawdy? Może właśnie ja zacznę.

 A WIĘC wreszcie, po wielu refleksjach i wewnętrzych kłótniach postanowiłam coś napisać. Zapewne będą to jakieś wypociny bez sensu, ładu i składu, ale przynajmniej - po mojemu.



W SZYNOBUSIE
W PEWIEN CZWARTEK

//Szynobus to taki pociąg od przewozów regionalnych
 Zazwyczaj nie przeklinam, ale kiedy na przerwie między angielskim a geografią okazało się, że nie wzięłam ze sobą portfela, jedyne, co przyszło mi do głowy, to stek niecenzurowanych wyrazów.

 To było na początku września, kiedy dopiero zaczęłam jeździć szynobusem i właściwie byłam wtedy głupia jak... cóż, żadne określenie mi tu nie pasuje. W każdym razie po szkole pożyczyłam od kogoś pięć złotych (jak ostatnia idiotka) i pognałam na PKP.

 Chwilę potem - gdy siedziałam w pociągu, nie mając przy duszy więcej hajsu niż tego piątaka, i bez legitymacji - przestało być mi wesoło, ponieważ przyszedł kanar.


 Okazało się, że nie mam tyle, żeby zapłacić. Możecie sobie wyobrazić, jak się poczułam, kontrolowana nienawistnym spojrzeniem kanara.

 Boże, w końcu się nade mną zlitował, ale dostałam nauczkę do końca życia, żeby nie zapominać portfela.

 W SZYNOBUSIE W PEWNĄ ŚRODĘ

  Zazwyczaj w tych późnych szynobusach nie ma zbyt wielu ludzi, ale zawsze znajdą się jacyś w pobliżu.

  Mój brat miał właśnie fazę na grę ,,Alchemy", w którą zamulał na swoim szajsungu całe 35 kilometrów z Opola do domu. Dla tych, którzy nie wiedzą, gra polega na łączeniu różnych rzeczy tak, by powstały nowe. Można otrzymać prawie wszystko - od metalu przez las po alkoholika. W pewnym momencie moj kochany brat wrzasnął na cały głos:


 Mój brat czasem zachowuje się skończony idiota...

W SZYNOBUSIE W PEWIEN PIĄTEK

 Już kolejny raz wracałam z bratem i Kansikiem. Tyle, że Kansik wysiadał dalej, bo w Kluczborku. W każdym razie ostatnio całkiem nieźle się bawiliśmy, słuchając coveru ,,Wrecking ball" Kansika. 

 Tak szczerze, to skręcało nas ze śmiechu. Mieliśmy ochotę to powtórzyć, więc usiedliśmy na swoim ulubionym miejscu, gdzie są po dwa siedzenia naprzeciw siebie (chyba wiecie, o co mi chodzi). Niestety bardzo szybko dosiadł się obok jakiś wąsaty facet (Kansik nawiązał do Trinkiewicza), który ściągnął buty i położył swoje wielkie stopy w czarnych, wytartych skarpetach na siedzeniu obok.



 Zaczęliśmy udawać, że musimy wysiąść i przenieśliśmy się w inne miejsce, jak najdalej od ludzi, ale tam nie było już tak fajnie. Zdecydowanie nie lubię Trinkiewiczów w czarnych skarpetkach.

W SZYNOBUSIE W INNY PIĄTEK

 Tym razem wybraliśmy się całą trójką na poszukiwanie bezludnego miejsca i znaleźliśmy coś naprawdę fajnego. (Jedyny minus to niepokojąca bliskość kabiny maszynisty, czyli jaskini kanarów.)

Całą drogę graliśmy w jakieś głupie gry na telefonie, żarliśmy chipsy i słuchaliśmy muzyki. Nieszczęśliwie, kiedy Kansik wył ,,Y.M.C.A." z słuchawkami na uszach, przeszedł obok nas jeden z kanarków, ale nie zaczął nam robić wykładów o kulturze w miejscach publicznych, tylko nawet coś tam mruknął, że Kansik ładnie śpiewa. Z drugiej strony - komu można przeszkadzać w szynobusie o wpół do dziewiątej wieczorem?


 Doszłam do wniosku, że naprawdę lubię szunobus. Można tu robić prawie wszystko - pomijając bujanie się na rurkach pod sufitem i tańczenie nago przed knarem, gdy się nie ma legitymacji - i jest na prawdę spoko. Polecam ;)


 Serdeczne podziękowanie dla mojej "bloggerowej sąsiadki"* za pomoc przy rysowaniu obrazków:

kolorowAnko - DZIĘKI C:



________________________
Posłowie od Hery:

 Magdo, jako osoba, odpowiedzialna za poprawę błędów na blogu, powiem ci, że zaczynanie zdania od "A więc" bądź "Więc" wcale nie jest niepoprawne. To jedynie jeden z mitów, szerzonych na temat naszego języka, przez osoby, które się nie znają, a wypowiadają. WIĘC śmiało możesz dumnie zaczynać w ten sposób zdanie, o ile będziesz to robiła z głową. Nie jest to może zbyt elokwentne, jednak wciąż poprawne. :3
 Na potwierdzenie swoich słów dodam, że takie samo zdanie jak ja, mają również znani profesorowie, jak np. prof. Bralczyk bądź prof. Miodek.



2014-12-08

Kuba - Free Style. Tekst piosenki "Once Upon a December"

 Jak ostatnio pisałem: mam fazę na piosenkę "Once Upon a December", a jeśli ja mam fazę na jakąś angielską piosenkę - próbuję napisać do niej polski tekst.

 Wydaje mi się, że "Me odległe wspomnienia" to jeden z lepszych tekstów, jakie napisałem, aczkolwiek chciałbym poznać opinię "na pierwszy rzut oka"



Deana Carter - "Once Upon a December" 
("Me odległe wspomnienia")

Widzę coś, jak przez mgłę
Coś, co czas mi odebrał
Słyszę tą dawną pieśń
Me odległe wspomnienia

Ktoś chce ciepło objąć mnie,
W serbrną zamieć koń sanie rwie,
Walc rozbrzmiewa wśród tych ścian,
Gdy wraca wspomnień czar

Z biegiem lat, z dnia na dzień
Wciąż się rodzi nadzieja
Słyszę tą dawną pieśń
Me odległe wspomnienia

...

Ktoś chce ciepło objąć mnie,
W serbrną zamieć koń sanie rwie,
Walc rozbrzmiewa wśród tych ścian,
Gdy wraca wspomnień czar

Z biegiem lat, z dnia na dzień
Wciąż się rodzi nadzieja
Serce wciąż ciągnie mnie
Tam, gdzie pamięć nie sięga

Słyszę tą dawną pieśń
Me odległe wspomnienia

Dancing bears, Painted wings 
Things I almost remember 
And a song someone sings 
Once upon a December 

Someone holds me safe and warm 
Horses prance through a silver storm 
Figures dancing gracefully 
Across my memory 

Far away, long ago 
Glowing dim as an ember 
Things my heart Used to know 
Once upon a December 


Someone holds me safe and warm 
Horses prance through a silver storm 
Figures dancing gracefully 
Across my memory 

Far away, long ago 
Glowing dim an as ember 
Things my heart Used to know 

Things it yearns to remember 

And a song Someone sings 
Once upon a December
 Krótka historia tego tekstu:

 Uświadomiłem sobie, że każdy człowiek, który funkcjonuje wokół mnie jest w jakiś sposób uzdolniony muzycznie. A że mój jedyny związek z muzyką, to pisanie tekstów, to postanowiłem, że coś napiszę u_u
//jestem w 100% bezużytecznym dzieckiem, bo nie potrafię nawet wyjustować porządnie tekstu w tabelce >___>

 Do opublikowania tego tekstu zachęcił mnie pewnien komentarz. Odpowiem na niego: kiedyś chciałem pisać teksty piosenek do filmów, ale musiał bym ukończyć szkołę teatralno-medialną, lub humana ;___;

 Whatever. Pisząc ten tekst nie chciałem, żeby był idealnym tłumaczeniem, ale chciałem dać coś od siebie. Krytykujcie, hejtujcie, wyzywajcie. I tak jestem skazany na karierę w Radiu Maryja, ale o tym napiszę kiedy indziej...

 //Gdyby ktoś chciał kiedyś użyć tekstu (haha...) niech bierze śmiało!

2014-12-05

World tour II. Kraków mnie prześladuje...

Na początek priorytet: Świąteczna ankieta:



 Szczerze mówiąc myślałem, że wybierzecie konkurs, bo jestem leniwy i robienie filmiku wysysa ze mnie energię ale cóż - już mam nawet pomysł :D Więc wyczekujcie czegoś specjalnego w okolicach 24 - 25 grudnia.

3 GRUDNIA - ŚRODA

  Jeszcze nie tak dawno pisałem o wyjeździe do Krakowa. No więc - dzisiaj ponownie zaszczyciłem to miasto swoją obecnością miałem przyjemność odwiedzić to miasto.

  W mojej szkole zorganizowano jakiś wyjazd do drukarni, a że ja nie mam czego robić ze swoim życiem - zapisałem się na niego. Tym razem nie jadę z Maddie, toteż nie mam z kim robić spamu na instagramie...




  Tym razem trasa była ciekawsza. Było na co popatrzeć za oknem. Jechaliśmy przez Sosnowiec. Trochę mnie to przeraziło, ale cóż... Na miejscu byliśmy około 10:00. Na pierwszy rzut oka - drukarnia wydała się całkiem ładnym miejscem. Ale potem zeszliśmy poniżej parteru, a tam już było O WIELE gorzej...



  Gdy wybrałem mój kierunek - myślałem, że będę projektował ulotki, plakaty, że zatrudnię się w końcu w Walt Disney company i będę miał wspaniałe życie. Dzisiaj moje marzenia legły w gruzach...


  Uświadomiłem sobie, że jeżeli będę się więcej uczył, regularnie odrabiał lekcje i pogłębiał swoją wiedzę... TO SKOŃCZĘ JAK TEN PAN ;___; od dzisiaj sensem mojego życia jest projektowanie ulotek... muszę w tym być NAJLEPSZY!

5 GRUDNIA - PIĄTEK

  Dzisiaj w naszej szkole odbyły się Mikołajki! Z tej okazji każdy, kto miał czapkę mikołaja - nie był pytany! Można się domyślić, że nasza szkoła wyglądała, jak skrzaciarnia...


  Ni mniej, ni więcej - było fajnie. No, nie licząc WFu... zmienili nam nauczyciela i teraz WF ponownie stał się znienawidzonym przeze mnie przedmiotem ;__;


  Oj, z tym panem się nie będę lubił... życie jest złe...


Życie , życie jest nowelą 
Raz przyjazną a raz wrogą ;__;

2014-12-02

❄ 25 rzeczy, które kojarzą mi się ze świętami ❄

 Jak widać po tytule: przenika mnie świąteczny nastrój ^^ dlatego przedstawię wam 25 rzeczy, które przychodzą mi na myśl zaraz po usłyszeniu "święta". Dlaczego 25? Bo Boże narodzenie jest 25 grudnia //i 25 to pisont przez dwa.



 Właściwie, to nie same jabłka, ale ten zapach. Jest wszędzie - w żelach pod prysznic, w kawiarniach, w mydlarniach... ogólnie, to w co drugiej rzeczy, jaką można zobaczyć w katalogu z kosmetykami. Ostatnio dostałem mydełko o tym właśnie zapachu, i muszę przyznać, że wspaniale maskuje zapach farby po malowaniu.



 Pojedyńczo te dwa kolory mogą kojarzyć się z czymś innym, ale dla mnie czerwony + zielony, to typowo świąteczne połączenie. Zakładam, że ktoś, kto projektowałby kartkę świąteczną, na pewno użył by tych kolorów (poza niebieskim)



 Chyba nie trzeba o nich pisać nic więcej. Zazwyczaj są pierwszymi świątecznymi reklamami, jakie pojawiają się w telewizji. 



 Szkoda, że mikołaj z reklam Coca Coli zmarł ;__; Teraz to już nie będzie to samo...



 Jestem maniakiem lampek choinkowych, i zawsze, gdy tylko ubieramy choinkę - kitram jeden sznur lampek dla siebie, i wieszam je wszędzie w pokoju.




 Gdy skończą się święta i stopnieje śnieg, to lampki i tak dalej wiszą u mnie. Najdłużej trzymałem je chyba do maja... Nie jestem pewien, ale na pewno są fajniejsze, niż zwykła lampa...


 Niestety... ZAWSZE kilka dni przed świętami jest u nas w domu akcja "świąteczne porządki". A przecież to bez sensu, bo wszystko co posprzątamy i tak za tydzień wróci do stanu nieładu.


 6 grudnia - dzień Świętego Mikołaja. Zawsze mnie zastanawiało jedno: Skoro Mikołaj rozdaje nam prezenty na "Mikołajki", to kto daje je pod choinkę? Niektórzy mówią, że Mikołaj /ale pewnie nie dostają nic na mikołajki/ inni, że Anioł, który powiedział pasterzom o narodzeniu Jezusa, jeszcze inni, że Dziadek Mróz [O.o], ale najoryginalniejszym pomysłem, jaki słyszałem, był:


//Dziecko... on się dopiero urodził ;___;



 Chodzi mi tu głównie o ubieranie choinki w bombki, łańcuchy, cukierki, ale również inne, kolorowe rzeczy, których można użyć, aby "urozmaicić" trochę swoje otoczenie.



 Ogólnie, to NIENAWIDZĘ śniegu. Jest zimny, klei się kiedy nie trzeba, sypie się, kiedy chcesz się porzucać i służy ludziom do złych celów... Ale trzeba przyznać, że to on w dużej mierze nadaje świętą TĄ atmosferę.


 Niby zwykłe 4 świeczki pod ołtarzem, ale świadomość, że z każdym tygodniem płonie jedna świeczka więcej napawa optymizmem i radością z powodu coraz bliższych świąt ^^



 Myślę że tutaj nie potrzeba dłuższego komentarza :3 Dodam tylko, że nie przepadam za oryginałem. Wolę wersję Cascady:


 Ach *__* Jakie to wspaniałe <3


 Ale nie takie, których się słucha. Takie, które się ŚPIEWA! //Wliczając w to kolędowanie z Miśką na korytarzu szkolnym, obok sali w której siedzi nauczyciel... 



 Tam święta trwają już od początku listopada. Widać to zwłaszcza po wszechobecnych dekoracjach. Uwielbiam, kiedy to wszystko tak wisi i świeci <3



 Nie chodzi tu koniecznie o śnieżnego ludka, ale o samą ideę bałwanków wciskanych na wszystko, co świeci, wisi, stoi, gra, jest jadalne lub nie.


  

 W zasadzie, to to nazywa się "jabłuszko", ale mieszkam na pograniczu śląska i małopolski, więc dialekt, który funkcjonuje wokół mnie jest... dość skomplikowany...



 Ale myślę, że wiadomo o co chodzi! Frajda jest ^^ nie ma co!



 Kto poznał ten smak, ten stracił dzieciństwo bezpowrotnie. Kompot z suszu, to kompozycja wyselekcjonowanych przypadkowych owoców suszonych nad piekarnikiem dzień przed wigilią i mieszany z różnymi niedobrymi przyprawami. Niech nie zwiodą was ładne obrazki w Googlach, bo ten kompot to napój szatana.



 Nie chodzi mi o takie, jakie robi się na szkolne konkursy, tylko o takie prawdziwe, jakie wiesza się na drzwiach w amerykańskich filmach.





 Czy tego chcemy, czy nie, jakkolwiek skromni byśmy byli, to wszyscy musimy przyznać, że w święta wyczekujemy na prezenty. Może lepszym określeniem byłoby "Świąteczne Podarunki", czyli coś, co dajemy bliskim, żeby pokazać, że nam na nich zależy.
//Chyba, że ktoś dostaje co roku skarpetki. Wtedy współczuję :C



 Wedle, Milki, pierniki, wypieki, kokosanki, babki... Wszystko pięknie opakowane i pachnące.





 Renifery, Biegun Północny, pani Mikołajowa, Wielki wór z prezentami, Elfy, fabryka zabawek - uwielbiam tą ideę. Wiem, że św. Mikołaj był biskupem, ale niestety - już się przyzwyczaiłem, że na hasło "Mikołaj" myślę o brodatym dziadku w czerwonym płaszczu.



 U mnie w domu choinkę rozkłada się przeważnie dzień przed Bożym Narodzeniem /smutek/ i zazwyczaj nawalamy na nią kilka łańcuchów, później bombki i inne duperele. Ale muszę przyznać, że jest to jedna z nielicznych okazji, aby spędzić czas z całą rodziną.





 Dlaczego akurat od babci? Bo od jakichś 16 lat czekolada od babci ma NAJLEPSZE nadzienie...



 Wiem, że to może kojarzyć się z lampkami, ale mi chodzi o to wszystko, co rozświetla ulice w okresie świąt. Wszelkiego rodzaju światełka, lampki, ozdoby na latarniach, neony, dachy przyozdobione sznurami lampek, świecące szyldy...




 Najwspanialszy dzień w roku - łamanie się opłatkiem, życzenia, czas przebaczania, gadające zwierzęta i te sprawy.  Te piosenki o wigilii...


Nie wyobrażam sobie świąt bez pasterki. To około godzinna okazja, aby w tym dniu spotkać znajomych, dalszą rodzinę, złożyć życzenia, cieszyć się, że Bóg się narodził ^^
///Śpiewać kolędy i nikt nie ma pretensji, że nie umiem śpiewać...

❄❄❄
  Z okazji świąt prezent od Marty: darmowa korekta! Ach, ta magia Bożego Narodzenia!