2013-06-20

-8, -7 dzień Wakacji - Wtorek wraz ze Środą

Wtorek (jak już wiadomo) jest znienawidzonym przeze mnie dniem. Po pierwsze ze względy na ilość lekcji... I dzisiejszy upał. Masakra. A tak mi się hamsko nic nie chciało... normalnie spałem.

Dodatkowo Marlena zapisała mnie na jakieś czytanie wierszyka, na pożegnanie klas 3cich. Niby lubię czytać ale się pomylę.

***

Środa - też byłą nudna. Poza robieniem niczego z 14 osobami z klasy i jednej nudnej próbie nic się nie działo. Chociaż znalazłem taką ładną zawieszkę :3.

Na WFie siedzieliśmy na materacu, bo kto normalny ćwiczy na 30 stopniach..? no sory... Do tego Janka ma na mnie foha, bo dałem sylwkowi jej telefon i nie umi se odblokować >.<

Wieczorem robiłem z Sylwkiem prezentacje dla pewnej pani. Bo zapisała się na jakiś europejski konkurs, i na jutro miała oddać x3 a powiedziała dnia aktualnego x3

sorki, za posty na odwal się... krucho z czasem :<

2013-06-19

- 9 dzień wakacji: Poniedziałek

Uhuhu ^^ idzie lato ♥ Już liczę wakacyjne dni. Od poniedziałku począwszy. Było jedyne 17/30 osób w klasie. Troche za mało na lekcję...


Tak więc perspektywa siedzenia na polu nie była idealną...

Po 6 nudnych lekcjach (turet nakablował że pare osób się rerwało     -,- ) wróciłem do domu... Jeej :D Już czekała zimna woda~!


Masakra... zasnąłem w wodzie xd...

Do wieczora zjadłem bagietkę, i ponudziłem się właściwie nic nie robiąc...

2013-06-18

Niedziela i menele w kościele. Mam basen!

 Chrześcijanie mówią się że niedzielę należy święcić. Widać, że nie wszyscy chrześcijanie odbierają pojęcie "święcić" tak samo...


 Otóż dzisiaj w kościele siedziała pewna pani... Nigdy wcześniej jej nie widziałem w kościele. Niby nic dziwnego, ale usiadła w pierwszej ławce - zarezerwowanej dla ministrantów...




 Obok niej siedziało dziecko - prawdopodobnie jej syn. Po jakimś czasie zaczęła coś do niego szeptać i wskazała na koszyczek z jałmużną za prasę katolicką. Dziecko podeszło i ZACZĘŁO WYCIĄGAĆ KASĘ!!! A potem - jakby nigdy nic - to babsko powiedziało:




 I to dziecko wzięło tą kasę i najzwyczajniej na świecie wyszło z matką z kościoła... Nie Ogarniam takich ludzi... jeżeli potrzebują zasiłku, niech się gdzieś zgłoszą... 
//czy to nie było takie jakby świętokradztwo..?





 Późnym popołudniem zadzwonił do mnie Chris. Wybraliśmy się na rowery. Spotkałem po drodze kilka dziewczyn z klasy, i poczekałem z nimi na niego. Kiedy już dotarł - pożegnaliśmy się z koleżankami i pojechaliśmy na Hałdę. Pokazałem mu miejsce, gdzie prawie umarłem z Martiną...



 Chodzi o to, z tego lasu można zjechać dwiema drogami.


 Droga numer 1: Normalna dróżka o nachyleniu około 75 stopni. Z licznymi kamieniami i wybojami.


 Droga numer 2: "Śmierć ekstremalna" To zjazd o nachyleniu ok 45 stopni, ale z licznymi skoczniami, podjazdami, slalomami itp.


 Na szczęście wybraliśmy drogę numer 1, więc nasza szansa na śmierć spadła z 90% na 88,9%. Ale tak, czy siak gdy zjeżdża się z tej górki, to myśli się tylko o jednym...




 Dlatego zjeżdżanie z Hałdy nazywam umieraniem... Ale tym razem były dodatkowe elementy grozy, bo Chris walnął w coś na wyboju, a ja jechałem wprost na niego... na szczęście skończyło się tylko brudnymi ubraniami...





 Następnie pojeździliśmy trochę po kilku okolicznych miejscowościach. W pobliskim parku był jakiś festyn dla dzieci od trzeciego roku życia, więc postanowiliśmy się tam nie kręcić... Pojechaliśmy do jakiegoś sklepu, gdzie kupiliśmy Colę i BigMilka.




 Około 20:00 byłem już w domu, bo chcieliśmy na rodzicach wymusić rozłożenie basenu. Już czuję to lato..!

2013-06-16

Densimy w sobote :D

No to nie chce mi się wiele pisać :D (ale bd coś specjalnego ;D ) Więc tak: Wstałem rano i przygotowywałem się na GALĘ! Miałem z Agą jechać - patrzeć jak densi. Obiecałem jej już w październiku...


Oki... wstałem, umyłem się, i umówiliśmy się z Łokietkiem, że pojedziemy razem. Tak więc po 6423576892130 niedomówieniach pojechaliśmy tam - do OCK (Oświęcimskie Centrum Kultury) i połaziliśmy...



Botem było najlepsze... po ok. 20 formacjach, duetach etc. nadszedł na tej Gali czas dla..... AGI:

Po całym widowisku wyszliśmy na zewnątrz. Spotkałem laske, która była jakiś czas temu ze mną na 18nastce, ale mnie nie poznała :/



Około 18.00 wzięliśmy laski (Age i jej friendke Kaśke) do KFC. Jesus Christus! Ostatni raz dałem Adze nalać mi picia...


Potem coś poknuliśmy i po 3402635109 kolejnych niejasności ustaliliśmy że przyjedzie po nas tata Agi. W sumie nas odwiózł i tle ;D

Piąteq :D

Jeej :D albo mi się zdaje, albo idzie lato! OMG ! Słoneczkooo!!! Od rana jednak zabieganie z jakąś głupią paradą talentów, do której mnie babka od sztuk zgłosiła ;P chociaż nie było tak źle! Miałem niezłą rywalkę...


NW po co mnie tam wzięli do niej... chcieli mnie ośmieszyć... ale ok xd. Wrzucę 3 obrazki które dałem na wystawę:

1. Amelia
Wymyślona prze ze mnie - wojowniczka fenixa i ognia. W szkole tempa pałka, ale w czasie walki godna przeciwniczka. Walczy dwoma płonącymi wachlarzami. Okulary to tak na prawdę maska w kształcie skrzydeł, która daje jej moc - dzięki magicznemu rytuałowi ognia. (Inspirowane piosenką Kalima Kadara )

 2. Emily
Mojego autorsrwa - strażniczka deszczu, oceanu i umysłu. Najlepsza przyjaciółka Katie (poniżej) nie cierpi Amelii. W wodzie zmienia się w pół rybę. Do walki używa toporu i nie liczy się z wylewem krwi. Używa japońskich sztuk walki. Potrafi zawładnąć umysłem innych. Anorektyczka. (Inspirowane piosenką Narakuno Hana )

3. Katie
Czarownica władająca dniem, nocą i eliksirami. Posiada miotłę, Nieogarnięta na co dzień. Boi się tostera i lodówki. Jest ewidentnie szurnięta. BFF Emilii, i też nie znosi Amelii. Pewnego dnia znalazła na trawniku starą broszkę, która dała jej wielką moc. Pradawna królowa Dnia dała jej do wali miecz słońca i od tej pory walczy ze złą królową Nocy. (inspirowane piosenką Feels like Magic)

To tyle o mojej twórczości... (Ukłon do Guśki [Agi] bo z nią wymyślałem ich pierwsze przygody) Miałem o tej trójce narysować mangę, ale nie mogę się za to wziąć... :/ (wgl nw czy warto..)

Przez szkolny piątek prawie nawet lekcji nie było. Jedynie na matmie babka chciała żebyśmy coś rozwiązali, to zacząłem... "myśleć"


Sam nw co pieprzyłem. Około 16.00 chciałem wyjść na rower... Anieja była na GG to spytałem czy chce sie przejechać, ale twierdziła że jej brat złamał noge i nie może... (pewnie sama mu złamała, żeby nie iść)


Tak więc pojechałem forever alone. Chociaż... spotkałem ze 3 osoby, których nie znałem, a mi "cześć" powiedziały O.o. Z mojej szkoły.


Potem jakimś dziwnym trafem spotkałem Damiana, Marka jak gadali z Janką.  Stwierdziliśmy że gdzieś pojedziemy. Więc pierwszy, lepszy traf- do kaliny. (Jakna jest bardzo strachliwa)

No cuż... po zgarnięciu Kaliny, pojeździliśmy po lesie (nw skąd ona bierze trasy 80% błota...) I troche się przejechaliśmy... Pech chciał, że osadniki (pewne ciekawe miejsce) były zalane i 15 min. obczajaliśmy jak przejechać... (spóźniliśmy się 30 min).

P powrocie do domu okazało się moje szczęście... upiekłem troche frytek, i posoliłem. Po zjedzeniu zaczęło mnie swędzieć oko i chciałem przetreć...


2013-06-14

Czwartek:

Pisałem już że nie lubię matmy? Od niej rozpoczął się czwartek, aczkolwiek nie było tak źle... (dop z ćwiczeń).

To był jeden z nudnawych dni ostatnio. Chociaż działo się kilka rzeczy... I nie powiem że lubię TAKIE ciekawe rzeczy...


Wiecie jakie to full obleśne? >.< łeeeeeeeee!!! Mózg swędzi od patrzenia, że coś takiego się dzieje u nas w klasie...
Okej... nie mam nic do ludzi gustujących... w płci tej samej, ale nie trzeba tego okazywać tak...

Na j.pl. babka Szturmowiec wystawiała nam oceny, i rozumiem, że można kogoś cicho faworyzować, ale ona przegięła.



Ok...Ta osoba jest zdolna, ale bez przesady z przechwałkami -,-

Na następnych lekcjach nie było nic specjalnego. Ciekawiej było po szkole, bo mój sąsiad ma z tyłu ogrody takie wykopki na gnój, a widziałem go w ciekawej sytuacji...


2013-06-13

Środa

Okej... pobudka o 6:30 moim nowym budzikiem nie była miłą perspektywą... Zwłaszcza że młoda zajęła kibel.. Jakoś się dostałem. Musiałem się śpiechać, spakować głośniki, bo te na sali były do bani.

Hmm... jechałem na owo wspomniane już stulecie. Od 8:00 do 11:00 wyobraźcie sobie ustawiałem idealnie wyświetlacz, latając po całej sali, tak żeby wszędzie było widać. i nagle...

PRZYCHODZI JAKIŚ MOCHER I MI TO PRZESTAWIA, BO "MAM KRZYWO" jpd... wkurzył mnie... musiałem w 5 min ustawić z powrotem.

Gorzej było jak mochery układały se swój stoliczek. Jeden stanął dupą do wyświetlacza i wentylowało na niego gorące powietrze, aż mu sie dupa spociła i mi śmierdziało -,-

Po wszystkim wróciłem do domu i dowiedziałem się... czegoś co mnie zbulwersowało - czy to normalne że dwaj faceci (?) na lekcji się trzymają za rękę..?

Musiałem wrócić tam do szkoły, bo kabla zapomniałem. Kiedy wróciłem dowiedziałem się jeszcze troche rzeczy... bez komętarza...

Wtorek

Wtorek był strasznie zabiegany. Od rana szukałem jakichś prac na szóstkę ze sztuki. Znalazłem 3, ale ona mi powiedziała że mają być 4 :/ Ale 1dną znalazła u siebie :>

Potem powiedziała mi żebym się zapisał na jakąś paradę talentów. Zrobiłem to tylko dla punktów z zachowania... BOSH! ja nie umię rysować...

Po powrocie do domu mama zrobiła mi jakieś frytki z piekarnika, bo zaraz miałem wyjazd do pobliskiej szkoły. Pomagałem przy obchodach stulecia.

O 15:15 przyjechał po mnie znajomy który też tam pomaga i pojechaliśmy to tej pani dyrektor. Zdążyliśmy w idealnym momęcie. Akurat Sylwek (ten, co ze mną był, nie z mojej klasy) miał puścić muzyczke n_n'

Powiedziała mi kiedy mam jej jakie prezentacje puszczać, i jak rozłożyć stół z projektorem. Szybko się (w 4h) uwinęliśmy i skoczyliśmy do sekretariatu.

Jeszcze tylko omówiliśmy jakie piosenki i ta pani nas odwiozła (dyrektorka z córką) skoczyły do nas na chwile. Jutro miał być straszny dzień >.<

2013-06-12

Poniedziałek... hmm

Poniedziałek nie był ciekawy :/ jedyne co się działo, to w zasadzie nic. Baba od polaka zebrała zeszyty >.<

A ogółem normalny rozkład dnia:
Szkoła
Nauka
Bagietka
Nuda

Przepraszam ;,; na serio nie mam co napisać... jedyne co się... "działo" to że poprawiałem fize na 4 ale nie poprawiłem -,-

2013-06-10

Łikend - Pt-So-Nd

No to może zacznę od piątku.
Jak każdego ranka, chciałem wstać normalnie, lecz uniemożliwił mi to nowy budzik. On naprawdę dobrze budzi. Słysze go, otwieram oczy i jestem w połowie pokoju, żeby go wyłączyć.



Ale jest skuteczny ;D.

Po dojechaniu do szkoły zastanawialiśmy się, czy Bukowska rzeczywiście zbierze te ćwiczenia. Od rana jej nie było, i większość osób zdążyła spisać :/



So... potem zamiast matmy było zastępstwo (alleluja) i właściwie to tylko chemia po tym, bo nie było faceta od technicznych i babki od kulinarnych. Hehe... nie zmartwiło mnie to, ale ona uczy też geografi i miałem poprawić cośtam :/

SOBOTA

Na rano byłem umówiony do fryzjerki, przed osiemnastką kuzynki. Umówili mnie na 9:00 a mama obudziła mnie o 8:30 i kazała zapierniczać 4km + przebrać O.o eh... szczęście że mnie odwiozła...



Mogłem powiedzieć, że tylko grzywkę...


Więc jestem półłysy... Ale cuż... polska.
***
O godzinie 16:45 pojechałem do cuzynki Pauli - solenizantki do domu. Jeszcze się z siostrą ogarniały. Ciekawe przebrania miały...

Wziąłem się z nimi na tą sale gdzie miało być. Strasznie fajnie tam mają (podobno tam kiedyś była szkoła). Razem ze starszą kuzynką (w przebraniu Evelin Monroe) rozstawialiśmy żarcie.

Po 19 zaczęli się zchodzić goście, więc opisze w skrócie co się działo od 20:00 - 4 rano:

Około 20 wypiliśmy toast
Około 21 Poznawaliśmy się
Około 22 zaczęliśmy tańczyć
Około 23 Po kielichu
Około 24 BICIE PO DUPIE!!!

Ale ją jej chłopak zlał >.<
24:15 Olądaliśmy filmik urodzinowy... wzruszyłem się ;___;
1:00 tańce dalej
2:00 Pilnowanie Wymiotująco-śpiąco-śpiewająco-pijanej laski :/
3:00 Dosiadywanie do tego rana na zewnątrz
4:00 SPAAAAĆ!!!
5:00 W domu Q v W
NIEDZIELA
 Wstałem o 15:00, zjadłem coś i około 17 wyjechaliśmy do kościoła (po drodze zachaczając o dziadków, KFC i jakiś las) i jak wróciliśmy to znowu spałem :/

2013-06-07

Matematyka

Sory za straszny tytuł posta. Ale matematyka jest wszędzie. Wyobraźcie sobie że w ciągu 2 lat mieliście 2 braki zadania a babka wyjeżdża z takim tekstem:


I co ja za to że nie umiem wykorzystać twierdzeń pity gorasa na jakiejś kratce z punktami mam dostać 1? Chyba ją (nie obraże jej bo ona wie wszystko)

Dodatkowo lekcja ze starą babką od polskiego i dwa polskie potem nie były pocieszającą perspektywą. Właściwie potem były dwa WFy łączone, bo nie było babki od niemca, a 3cie klasy ćwiczyły poloneza na sali x3


Zamiast Religi była lekcja z jakąś babką, która chciała nam puścić film religijny, ale wszyscy patrzyli przez okno, na manifestacje pod gminą przeciw budowie drogi.


Piękny dzień: Babka od matmy ma humorki, i tyle starczy. Pod koniec lekcji poprawiałem 1 sprawdzian, żeby mieć 4 na koniec, ale.... uwaga... dostane 2 z poprawy... =,= 10 zadań otwartych... serio..?

Kurde, po szkole rodzice mnie wzięli na zakupy, kupić coś kuzynce na 18nastke. 

A potem do 22 zakuwanie matmy...


2013-06-06

Środa... tia...

Co za upośledzony psychiatrologicznie dzień! Począwszy od PYTAnia na polskim, poprzez nauke rodzenia na bioli... (jakby mi się to przydało)...


Taka prawda... nam babka powinna dać gruby drut i uczyć przecinać pępowinę, czy coś...


Potem przedmioty ścisłe, tj. matma, geografia (chyba) i takie tam WF i zastępstwo za niemca. Znaczy do domów nas pozwalniali. Oddałem babce od gegry ćwiczenia. Muszę poprawić jeszcze państwa europy na 4...

Wale to. Ej, po lekcjach miałem taką zamułe, że polazłem spać o 5 popołedniu O.o

Kurewski Wtorek

Nienawidzę wtorków. Wtorek jest najgorszym dniem tygodnia w naszej klasie. Nosz kurde jak można mieć 8 lekcji? To jest upośledzone! Jeszcze jakby to były WOS, religia, WF, to ok, ale polski, matma..?
I do tego tak się wkurzyłem wiłem na wfie.... no normalnie... Pół lekcji graliśmy jak upośledzeni, tak, że osoba z przodu serwowała, bo "ktoś na pewno umarłby jakby nie serwował pierwszy"
Egoizm niektórych mnie tak wkurza... serio, może się czepiam pierdół, ale niektórzy przechodzą samych siebie w samouwielbieniu... Dobra była akcja na Angielskim. Nowy nauczyciel (bo DJowa rodzi) pytał, która laska ma farbowane włosy
Do czego?! Dziewiczego wąsika? (powiedział bym że wyrośliśmy) Chyba on nie dorósł do maszynki do golenia (czy kawałka taśmy do depilacji) Serio, patrze na takich ludzi i się dowartościowuje...

No cóż... może nie dorosłem do tego... -,-
Bes komentasza..

2013-06-04

Poniedziałkowa Gimbazjada!

Kurde poniedziałek był taki przymulony że łojaciepierdziele! Serio, nieby fajnie bo na 9:00, ale przy naszych autobusach i tak było 30 min czekania.
I taaak... Na początku miała być Gimbazjada na polu, ale lało, więc zrobili w szkole - o 9:00 wbiliśmy na sale gimnastyczną, żeby dowiedzieć się informacji, która odmieniła nasze życie...
Potem poszliśmy do klas, tam coś obgadaliśmy. Miał być konkurs na piosenke, i mieliśmy śpiewać w grupach. Wybraliśmy tę z brzydULI - Tyle słońca w całym mieście... komętarz: współczuje ludziom, którzysłuchali wycia mojego i agi z chórkiem... -,- a reszta kalsy..?
Bo ogółem tylko moja grupa przygotowała piosenke, a te mendy z 2giej grupy nie chciały śpiewać, tylko z cwanym uśmieszkiem powiedzieli że oni nie śpiewają... (bo nie przygotowali piosenki i chcieli pokazać jacy my gorsi jesteśmy >.< LAMY~!

 Po powrocie musiałem jechać do wspomnianej kiedyś miłej starszej pani "Borsuka" jako wolontariusz pomagać jej przy 100leciu szkoły... zrobiłem jej takie ładne broszurki ^^


 Potem pokazała mi szkole i takie tam. Zrobiła mi i jeszcze jednemu koleżce herbatki i poklechaliśmy z jej córką (żeby nie było 30+) i było ciekawie. Dziecka miały jakąś próbę przed tym 100leciem. niby to w środę będzie...
Co do dzieci, niektóre są strasznie nie ogarnięte :/

Potem nas te panie (Borsuk z córką) odwiozły. I widzieli mnie... ekhm... znajomi z klasy (przepadli z zeszłego roku) i kurze taki lans był, że mnie dyrektorka wozi z córką ^^
Po powrocie... wpieprzyłem 2 bagietki i poszedłem spać.

Niedziela... chyba

O MATKO! Jak ja nienawidzę niedziel... Do tego dzisiaj wstałem dopiero o 15:00, i to tylko dla tego, że do mojego pokoju weszła Młoda z jakimś kolegom. Jak ja nienawidzę, gdy wprasza kolegów do mnie, kiedy sobie tego NIE ŻYCZĘ...
 Naprawdę się zdenerwowałem... Do tego grała na MOIM komputerze... bez pozwolenia. Jakby tego było mało - zaczęła się popisywać, przed swoim "kolegą" i strzelać do mnie durnymi tekstami w stylu "Śmierdzisz", "Yhy, idź już stąd", albo "No, spoko. Spadaj."

 Minie sporo czasu, nim odgadnie nowe hasło do komputera...


 Ech.. zanim się obejrzałem była już 20:00. Z braku innych zajęć upichciłem pizzę. Hmm... po jakimś czasie Młoda stwierdziła, że też chce, ale cóż... moja zemsta się na niej odbiła.

 Potem nie mogłem zasnąć... to wszystko wina proszków przeciwalergicznych. Jutro będę wyglądał w szkole jak zombie...

18tka

Rano obudziłem sie z taką zamułe... >.< masakra, do 3 nie mogłem zasnąć, wiec spałem do 12, ale to dobrze, bo wieczorem szliśmy na 18tke do kuzynki :>

Tata powiedział, że jedziemy na 16.00, toteż o 15:30 byłem już gotowy, po czym okazało się, że jedziemy na 17:00 >.<

Ok. 16.30 wyjechaliśmy, i 16.45 zawróciliśmy, bo zapomnieliśmy kwiatków, więc było 5 minut spóźnienia.

Rozgościliśmy się w pokoju kuzynki. Baliśmy się że przyjdą sąsiedzi z dziećmi. Pomyślicie, że są wredne, ale jakby wam się 20 dzieci i 10 wnuków (bez kitu) zwaliło na łeb, to nie było by tak ciekawie...

Jednego, po18tce starszej kuzynki nazwaliśmy BekoPierd. Niezbyt kreatywne, ale wymowne. Ale przyszły 2 dziecka. młodsze i o 2 młodsze od BekoPierda ale ... ekhm. podczymywał brzemie brata...

Byli też kuzyni kuzynek od strony brata ich mamy (fuck logic) którzy mają jakby... aparaty na uszy, bo niedosłyszą. I jak oglądaliśmy film, weszła babcia z... pytaniem w zasadzie na miejscu.

Było tam jeszcze jedne dziecko, ale jakieś nie do końca normalne, bo kto w 2 klasie podstawówki zna:
- Pierwiastkowanie
- Potęgowanie
- Układ okresowy
- Działanie silników w traktorach
? xD to będzie taka męska Marlena z naszej klasy...

Wkurzyły mnie te stare ciotki, które kazały mi tańczyć...

I pomyśleć że za tydzień tak tak przez ponad 6 godzin...

Po tej orginalnej zabawie przeglądaliśmy stare zdjęcia... czy tylko ja nienawidzę zdjęć z nad strumyczka, lub rzeczki..?

Potem poznaliśmy dokładniej chłopaka Pauli (solenizantki) ehh... jeszcze nie dawno się ze mną bawiła w dom, samolociki, autka, a już się żeni ;( chlip...
Po powrocie do 4 nad ranem nie mogłem zasnąć...