2013-04-22

Powody dla których chcę zabić Martinę. Odcinek 2

//Piszę ten post pocięty na dwie części, ponieważ musiałem w trybie NATYCHMIASTOWYM opuścić dom...

 Gdy już byłem w domu poszedłem się szybko umyć, po czym pojechałem rowerem do Simona. Umówiliśmy się - jak pewnie trudno zgadnąć - pod kościołem. Wziąłem rower, bo prysznic zajął mi troszeczkę więcej czasu, niż się spodziewałem. Niestety niepotrzebnie się śpieszyłem, bo musiałem czekać 15 minut, zanim się ubrał...



 Gdy już byliśmy pod kościołem okazało się że Mike nie może iść. Tak więc obdzwoniliśmy kilku znajomych, ale prawie nikt nie mógł nigdzie wyjść. Nikt prócz Mariny i Carolyn. Akurat siedziały pod budką z lodami i frytkami nieopodal, więc podjechaliśmy po nie.



 Gdy już się spotkaliśmy pojechaliśmy do Ośrodka Kultury. Nie pytajcie dlaczego... Uznajmy, że chcieliśmy sprawdzić repertuar kina... 5 filmów w ciągu całego miesiąca - takie rzeczy tylko u nas...

 Postanowiliśmy, że pokażemy Carolyn Dębnik. To takie miejsce w lesie, gdzie ktoś usypał z ziemi rampy i skocznie dla rowerów. W 70% przychodzą tam niewyżyte dzieci z podstawówki, aby popisywać się, że umieją jeździć "bez trzymanki". 20% to ludzie, którzy są naprawdę uzdolnieni i na prawdę potrafią robić triki na rowerach., a pozostałe 10% to ludzie, którzy nie mają gdzie się szwendać po szkole...

 Wieczorem jeździliśmy już tylko po najbliższej okolicy. W mojej wsi jest takie miejsce, gdzie znaki oznaczające granicę dwóch miejscowości są oddalone od siebie o jakieś 3 metry, co daje kilka metrów kwadratowych powierzchni "niczyjej", tak więc Carolyn postanowiła, że to będzie JEJ teren... 



 Pokazałem im okoliczny las, gdzie mało kto zagląda. W tym roku planujemy zrobić tam ognisko.

A teraz uwaga... wydarzenie, które odbiło się na długo w mojej psychice... To znaczy - na końcu tego lasu była bardzo stroma górka. Ja ostrzegałem Martinę, że zginiemy... ale nie posłuchała mnie...



 Takie tam 80 metrów, pod kątem ponad 50 stopni, po wybojach, kamieniach, z prędkością około 60km/h! Jeśli zahamuję - wywalę się... TO BYŁA NAJBARDZIEJ POJEB@N@ RZECZ, NA JAKĄ DAŁEM SIĘ NAMÓWIĆ.

 I to jest właśnie powód dla którego chcę zabić Martinę... 

***

 Na koniec Carolyn dowiedziała się gdzie mieszkam, a ja  odprowadziłem je kawałem w stronę ich domów. ale po drodze spotkałem Steve'a - kolesia, którego znałem z podstawówki. Odprowadzając nasze drogie lasencje, pojechaliśmy do TESCO, żeby Steve kupił jakąś gazetę, i poszliśmy na lody. Właściwie granity, bo kpiliśmy te dziwne


 No, i to by było tyle.... rozeszliśmy się rozmawiając o nauczycielach z podstawówki. Poszedłem do domu z wielkim zapałem obejrzeć teatr telewizji polskiej... Super zadanie domowe...

1 komentarz:

  1. Mała poprawka, to się nazywa Brzeszczoszyn :D
    Kalina

    OdpowiedzUsuń

Kilka wskazówek dla komentujących:

#1 Staraj się, aby twój komentarz był rozwinięty (przynajmniej jedno zdanie)
#2 Pisz co myślisz i nie bój się dyskusji!
#3 Zostaw swój adres, abym mógł cię odwiedzić ;)