2013-04-19

Nie lubię Nesquicków! Sara niszczy...

 Piątkowe, popołudniowe spacery z przyjaciółmi są tym, co lubię! Mam nadzieję, że staną się one taką naszą... "tradycją".


 Szliśmy w standardowym składzie. Umówiliśmy się tradycyjnie pod kościołem. Po drodze spotkaliśmy Martynę. Zazwyczaj chodziła z nami na przechadzki, ale tym razem udawała, że nas nie widzi...



 Następnie, poszliśmy jakąś dziwną leśną ścieżką, aż doszliśmy do domu Carolyn. Pech chciał że akurat szła do Julie, którą spotkaliśmy po drodze. (Wiem. Strasznie to skomplikowane) 



 Reszta drogi przebiegła... prawie spokojnie... Nie licząc tego, że "naprawiliśmy" jakiś zniszczony znak drogowy...



 W sumie, to zrobiliśmy dobry uczynek... 


 Po pewnym czasie dotarliśmy do domu Julie. Było u niej całkiem miło... chyba nie mówiła rodzicom o naszej wizycie, bo jej mama dość dziwnie na nas patrzyła...



 Hmm... W sumie Julie ma fajnego królika...



 Nazwaliśmy go Kupek... Głównie dla tego, że pokój, w którym egzystował był cały zawalony... "Nesquickami".


 No, a potem kopnęliśmy się po Angie. Rozmawialiśmy na NAPRAWDĘ wiele obszernych tematów. Zatoczyliśmy wielkie koło dookoła stawów. Niestety - dziewczynom chyba się nie do końca podobały nasze rozrywki, które miały na celu "urozmaicenie drogi"...



 *Chrząk* Dobra rywalizacja nie jest zła...


 Około godziny dziewiętnastej zaczęliśmy się rozchodzić do domów. Podczas przechadzki dowiedziałem się wielu interesujących rzeczy, które diametralnie odmieniły mój punk widzenia na świat. Moja psychika wysiada...


1 komentarz:

  1. KURDE TO JEST SARA I WYDALA MNIEJ NESQUIKÓW NIŻ TY

    OdpowiedzUsuń

Kilka wskazówek dla komentujących:

#1 Staraj się, aby twój komentarz był rozwinięty (przynajmniej jedno zdanie)
#2 Pisz co myślisz i nie bój się dyskusji!
#3 Zostaw swój adres, abym mógł cię odwiedzić ;)