2013-04-12

Długie spacery najlepsze. Kocham.

 Jeeej ^^ 
 Ostatnimi czasy było naprawdę ponuro, ale dzisiaj było naprawdę świetnie. ^^

 Mianowicie: umówiliśmy się pod kościołem z Mikiem i stwierdziliśmy że wpadniemy po kogoś. Wpierw poszliśmy pod dom Martiny, ale niestety coś jej się skomplikowało i nie mogła nigdzie iść. Następnie zawitaliśmy u Alexy, (gdzie standardowo przywitał nas przez balkon jej pies). O dziwo Alexa zgodziła się z nami iść.


 Szczerze mówiąc... czasami WARTO dać dziewczynie dodatkowe pół godziny na ubieranie się.


 Posiadając czteroosobową ekipę zastanawialiśmy się, kogo można by jeszcze wyciągnąć na dwór, kiedy zadzwonił telefon Alexy. Dzwoniła Martina.
 - Alexa! Pokłóciłam się z matką i wyszłam z domu! Jestem 200 metrów za wami, a nie chce mi się biec!
 Wyszła z domu; szła do znajomej, która mieszkała  w tym kierunku, w  którym szliśmy, więc przez jakiś czas szliśmy razem.
 W pewnym momencie zadzwoniła Julie. Powiedziała, że są z Martiną, u owej znajomej i że możemy tam przyjść. A najbliższa droga wiodła przez las... Ekhm. Na spacerach po lesie można się dużo dowiedzieć o ludziach...


 Trzeba przyznać, że Alexa jest stosunkowo dobrze obeznana w temacie. No, ale nic.. doszliśmy tam, z gorącym powitaniem ^^ 


 Przez pewniej czas szliśmy leśną drogą, poruszając najdziwniejsze tematy, robiliśmy zdjęcia... skakaliśmy nad strumyczkiem... nagrywaliśmy filmiki...
 W pewnym momencie mijaliśmy jakąś kapliczkę. Byliśmy już NAPRAWDĘ BARDZO roztrzepani.


  I tak zdobyłem moją trzecią nieformalną żonę. To niesamowite ile rozstań i powrotów, zdrad i namiętności, można przeżyć na odcinku 500 metrów.

  Po tej przechadzce... nogi wypadały mi z dupy, ale warto było.

  Po jakimś czasie mama napisała SMSa 
"O 20:00 masz być w domu!" 
 Zapytałem ją:
"Przyjedzie ktoś po mnie?" - i nie odpisała. Zadzwoniłem więc po tatę, żeby po mnie przyjechał. Zgodził się, ale chwile później mama odpisała, że
"Nikt nie przyjedzie.." - więc poszedłem na nogach. Nie minęło 5 minut, jak tata zadzwonił...
 - Gdzie jesteś? Miałeś czekać! - Wydarł się czekając na mnie pod biedronką... No bo w sumie to moja mama, to mój tata, są małżeństwem, mieszkają razem... po co mieliby sobie mówić o tym, co robi ich dziecko?

6 komentarzy:

  1. Nie chcę kasy za banany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze ? Po tym wpisie rezygnuje z czytania takiego chujostwa .

      Usuń
    2. Hmm... ok ... domyślam się kto i czemu...

      Usuń
    3. Nie ma to jak napisać, że coś na co autor włożył serce i wysiłek jest "chu*ostwem", tylko dlatego, że się nie przypodobało <3

      Usuń
  2. To był zajebisty dzien nie wiem tylko dlaczego zostałem Mańkiem łapanie żaby zostało idealnie odwzorowane^^

    OdpowiedzUsuń
  3. z anonima każdy obrarza czyjąś prace. sorry za ortografię chyba źle napisałam

    OdpowiedzUsuń

Kilka wskazówek dla komentujących:

#1 Staraj się, aby twój komentarz był rozwinięty (przynajmniej jedno zdanie)
#2 Pisz co myślisz i nie bój się dyskusji!
#3 Zostaw swój adres, abym mógł cię odwiedzić ;)