//Faktycznie - nie powinienem był tak robić. Nie zważając na to, że obok stał płyn do naczyń. >.<
O dziwo - jako jedyny miałem dziś zadanie z matmy ^.^ a pani Bukowska (matematyczka) jest jakby... dość surowa dla osób, które nie mają zadania. Tyle wygrać...
Na języku "polskim recytowaliśmy" Inwokację "Pana Tadeusza"... Ach, "Litwo, ojczyzno moja(...)" dlaczegóż nas tak męczysz?
Na biologi są luzy, bo omawiamy rozmnażanie. Nie, żebym był jakiś nie-teges, ale to jest ciekawsze, niż tor łuku odruchowego...
Na geografii miałem szczęście, bo dostałem 4 z testu kompetencji, jako jeden z nielicznych.
Ja mam na tyle szczęścia, że gdy wybieram składy, to NIKT mnie nie słucha, więc kończy się na tym, że składy są niedobrane, a obrywa się mi. A w dodatku w naszej klasie są dwaj chłopacy, którzy ZAWSZE muszą być razem w składzie. Potem atakują wszystkich piłką, i w ogólnym rozrachunku grają we dwóch, bo nikomu nie dają piłki.
Fizyka była ciekawa. Mamy nauczycielkę, która potrafi powiedzieć słowo "słuchajcie" 46 razy w ciągu lekcji... Więc nie ma szans, że będziemy się nudzić, bo liczenie ile razy to powie jest wystarczająco ciekawe.
Hmm... co prawda napisałem mało postów, ale ten może być jednym z ostatnich, bo dziś o 16:30 jest wywiadówka... ;_;




