12 kwietnia 2013

Sweet focie wszędzie. Nie ma przecinka...

  Przychodzę do szkoły, żeby się "pouczyć". Ale nie pogardzę przyjściem do szkoły, aby zrobić sobie sesję zdjęciową. Nie mam pojęcia o co chodziło, ale bibliotekarka chodziła dziś po całej szkole i robiła wszystkim zdjęcia. Jeżeli to prawda, że mają iść do gazety, to mam przesrane...


  Dobrze, że nie robili nam zdjęć na chemii. Mieliśmy test kompetencji. Nauczycielka po rozdaniu powiedziała, że gdzieś tam jest literówka w poleceniu. 


  Po lekcjach mamy nadzieję na jakiś spacer, aczkolwiek w naszej klasie jest duży syndrom lenistwa. Tak więc... może to być trudne.

11 kwietnia 2013

Idzie wiosna..? Czyżby?

  O, rajuśku! - chyba w końcu idzie wiosna! Najwyższy czas... <3 Co prawda poranki nadal są zimne, ale może to z powodu wszechogarniającego chłodu na matematyce..?

  Dowiedziałem się, że jeżeli trójkąt jest prostokątny, to suma kwadratów przyprostokątnych jest równa kwadratowi przeciwprostokątnej. A do czego mi się to przyda w życiu? Nikt nie wie...

  Miałem dzisiaj WOS. Zobaczcie, jakie zło: Całą noc uczę się na sprawdzian, i piszę prasówkę, a na następny dzień nie ma nauczycielki od WOSu. Niestety wycwaniła się - dała bibliotekarce sprawdzian, i kazała jej sprawdzać, czy nie ściągamy...


  Tak sprawdzała, że nie można było patrzyć w okno... ach, ci gorliwi nauczyciele.


  Język polski - zawsze kojarzy mi się z czymś złym. Ale dziś... tym ty rym tym... Dostałem 5 z dyktanda ♥.♥ 
//To dowód na to, że lizustwo to najlepszy sposób na oceny... 

  Na którejś przerwie w końcu otworzyli drzwi szkoły - można w końcu wychodzić na zewnątrz na przerwach. Niestety - resztki śniegu sprawiły, że to nie był do końca dobry pomysł...


   Oznacza to także, że zaraz zaczną się WFy na zewnątrz. Kocham to: 32 stopnie, brak picia, alergia na pyłki traw... A Wuefista leży pod drzewkiem na trawce. 

  Pod koniec lekcji - na religii oglądaliśmy film - 20% filmu to fabuła, a 80% to sceny strzelania. Zło...

10 kwietnia 2013

Szaro, buro... I do tego pada :C

  Dzień zaczął się, jak każdy inny. Nie słyszałem budzika. Tak więc mała porcja pecha na początek.

  Kolejna porcja pecha - zapomniałem odrobić zadanie domowe na język polski, a niestety dzisiaj polonistka sprawdzała. Zadanie zrobiła tylko jedna osoba. [*]

  Na biologii pojawił się idealny dowód na to, że nauczyciele często wychodzą z klasy podczas lekcji. Mieliśmy pisać sprawdzian, a nasza lekko roztrzepana nauczycielka zapomniała go skserować. Tak więc opuściła na moment salę.


  W rezultacie oceny były lepsze, niż się spodziewała.

  Rany... tego dnia była fizyka "z rodzicem". Moja mama była na lekcji..! Ostatni raz zrobiła mi coś takiego. Poważnie rodzice - nie róbcie dzieciom takich rzeczy. Jeśli chcecie zrobić na złość dziecku - przypalcie mu kotleta... albo dajcie mleko z kożuchem...

  W drodze do domu spotkałem dwóch kumpli z podstawówki. Szli akurat w tym samym kierunku, co ja, więc poszliśmy razem. Po drodze zastanawialiśmy się - czy lepiej iść krótszą drogą czy dłuższą... W końcu rozdzieliliśmy się na 10 minut.


  W domu ogarnąłem swój "spis obowiązków". Napisać prasówkę... załatwić sobie cyrkiel... pouczyć się. Typowy dzień.