16 listopada 2013

Tik Tak Jeb BUM!!!

Wczoraj miałem takiego lenia, że nie skończyłem opisywać piątku:
Około 17:30 omówiliśmy się z Lisianą (nie wiesz o kogo chodzi? Looknij tutaj: Łaaaaa...)  u mnie pod domem, bo mieliśmy iść do kina (ja, ona, Sylwuś, i jeszcze kilka osób, które poznałem na patologicznej imprezie Sylwka). Szliśmy do niego spokojnie, gdy nagle:


Nie moja wina, że pod nogę wpada mi zdechła mysz .____. Jednak jakoś doszliśmy do Sylwka pod dom. Szybko dojechaliśmy do kina, lecz to co tam zobaczyliśmy... lekko mówiąc - podbudowało moją wiarę w kreatywność ludzi...

2 dziewczyny tyle na nas czekały, że z zimna rozpaliły ognisko... (zamiast wejść do środka...) chyba musimy popracować nad punktualnością... W końcu jednak weszliśmy do kina.


Potem przyszli jeszcze jacyś starsi. Mieliśmy nadzieję, że nie będzie rozpierdzielu, czy czegoś, ale w sumie fajnie się oglądało...



Kiedy zaczynało się robić nudno - i tak było ciekawie:


O filmie mieliśmy jedno zdanie - ZAJEBIASZCZY ! Jednak tylko do pewnego momentu...

Wyskoczyła taka nibymodliszka na ekranie, i podzieliliśmy się na 2 grupy:
"Słooodka! Chce taką<3"
&
"Matko!!! Jaka obleśna, FUU!"
Komu przeszkadza, że jest 3 razy większa od właściciela? :C złoo...
~~~
Po powrocie posiedziałem na PC, i położyłem się spać około 24.00, jednak mój zegar nie dawał mi spać...


Normalny zegar robi "Tik... Tak... Tik... Tak...", ale nie - mój musi być głośniejszy, przez co zasypiam nie przy Tik Tak'aniu, lecz przy odgłosie mniej więcej "BUM... JEB... BUM... JEB..."
Przez co spałem do 15:00 O_o i chodziłem jak zombie... z bólem głowy, pulsującym w rytmie zegara...

15 listopada 2013

Piątek

 Uh! Coś nie ma ruchu ostatnio xD tak bardzo lenistwo...
Dzisiejszego piątku tak mi się nudzi, że chętnie coś napiszę. Pomimo, że nie mam pomysłu co... więc może ogólnie:

 Tydzień zaczął się 11tym listopada - więc free day~! Właściwie nie miałbym nic przeciwko temu, aby poniedziałki były wolne. Boskie uczucie. Cały dzień robić konkretne NIC. 



Nie ma nic lepszego. No, może prócz posiadania świadomości, że cały tydzień ma nie być WFu *.* A potem dowiedzieć się, że nie ma Fizyki, i w piątek nie ma 1szej lekcji...

I gdy te nadzieje legają w gruzach...



I dóba z wolnoźdźi... Ale nic - lajfimy dalej. Ostatnio - z powodu nieobecności Marka z naszej klasy - Tadek musi siedzieć z Alą - i wiecie jaka jest moja reakcja..?



Ach~! Już wiem co czują te wszystkie dziewczyny bawiące się w swatki... Nie będę zaprzeczał, że do siebie pasują, bo $ff33t@$n&3 (czyt. 'słitaśnie') wyglądają. Ale zmieniając temat - zaliczyliśmy pierwszy kontakt z Abizu:


Ala przybiła jej piątkę! @_@ A potem ja Ali... do tej pory mnie ręka piecze, ale było warto - już nas nie prześladuje ^.^

Tego samego dnia bodajże 2 osoby z naszej klasy miały urodziny - i obie się spóźniły na lekcje - i trzeba było im w połowie śpiewać. A babka myślała chyba, że se jaja robimy



True story... w tym tygodniu było również losowanie na Mikołajki klasowe ^.^ przyznam, że to świetna zabawa, ale tylko otrzymywanie prezentów... bo z zakupem jest problem. Wymieniłem się 3 razy losem, bo w 1 miałem osobę - której nie wiedziałem co kupić, więc wymieniłem się na taką, co wiedziałem, ale wymieniłem się znów i jestem w gównie po uszy .________.


Chociaż wolę takie mikołajki, niż wycieczkę. Wgl. uświadomiłem sobie jak stary jestem - w tym roku nie dostanę paczki z kopalni D: (u nas zawsze rodzice dostają wory słodyczy dla dzieci 14- ). Ja już nie podchodzę pod wiek :C

Hmm.. co działo się ostatnio? Normalny, nudny dzień w szkole. Jednak bez pierwszej lekcji - minął cudnie *.* Mieliśmy mieć kartkówkę z "Balladyny" - ale za mało osób przyszło. Wgl - nie ogarniam tych lektur...



SO logic :D Ech... world... bicz plis.
Po szkole miałem wybór - iść na nogach do domu, lub czekać 1,30h na autobus. Wybrałem opcję czekania. Czekałem z Agą, więc poszliśmy na spacer. Nie było tak źle...


Nie zgadniecie, kto akurat wtedy przejechał autem obok nas... (na szczęście z zamkniętym oknem xD )

PS. BANAN! CZEKAM NA SZABLON :D

6 listopada 2013

Live from ass...

Jak w temacie. Po prostu nie ogarniam, co się ostatnio dzieje w mojej szkole @_@. Jako przykład podam coś, co intryguje mnie od początku roku. Mianowicie - pewne dziecko; jest ono z klasy integracyjnej. Nie wiem, na co jest chora, ale wygląda to tak: idzie przez korytarz, i nagle zaczyna wydawać dość dziwne odgłosy:



Nawet nie chcecie sobie wyobrażać, co się PÓŹNIEJ dzieje... Podpowiem - Odgłos "Adziadziadziadzia" to prawdopodobnie jej odgłos godowy, więc po jego usłyszeniu - wszyscy uciekają...



Nauczyciele niestety nie wierzą, ponieważ przy niech się potrafi pohamować, lecz jeśli ktoś powie coś złego o niej - od razu jest przypał. Ja np.: stałem na korytarzu - podeszła ona. Ja się odsunąłem. I już jakaś nauczycielka miała dymy, że "nie potrafię uszanować, i śmieję się z czyjejś odmienności"... Nie chciało mi się kłócić... tak samo się mnie inna nauczycielka czepiała:

Jak powszechnie wiadomo, w polskich szkołach poziom sanitarny dla uczniów nie jest zbyt wysoki. U nas w kiblach nie ma:
1. Papieru
2. Działających spłuczek
3. Mydła
4. Zapachoszczelnych drzwi...



Chciałem zapytać: "A czy kible mają spłuczki?", ale w końcu powiedziałem, że to niebezpieczne. Ona podeszła, uchyliła drzwi, i stwierdziła, że idzie po jakiegoś gościa od WF' u. Kiedy już biedak stamtąd wyszedł, musiał przeżyć traumę...



Nie dziwię mu się. Może chociaż teraz zadbają o stan toalet... Lub nasza konserwatorka powierzchni poziomych - Pani Jasia będzie musiała biegać z wiadrami, aby się tego pozbyć. Chociaż... jakby pani od chemii zbadała skład owego gówna - może ustaliła by jaką miało formę przed przetrawieniem, i można by odnaleźć właściciela (osobę, która jadła akurat to).

Co do chemii... nasza pani jest od nie dawna królową sucharów. Już wcześniej miotała nimi na lewo i prawo, ale ostatnio powiedziała coś NAPRAWDĘ dobrego @_@
Cóż... tak bywa, że niektórzy nauczyciele mówią zbyt dużo - inni zbyt mało. Np. nasz wychowawca. Gdyby zrobić listę rzeczy, które miał nam powiedzieć, z pewnością była by dłuższa, niż zapisy naszych uwag w dzienniku...



Tiaaak. Ale najważniejsze, aby nam wpajać odpowiedzialność, i karać za niedociągnięcie. Tak jak na pewnym WF' ie - biegamy dookoła sali. 3 osoby dobiegły do gościa, i on tłumaczy ćwiczenie. 3 osoby mają go ( Y ) gdzieś, a obrywają ci, co dobiegli jak skończył tłumaczyć.


Cóż. Można przywyknąć. Zdarzają się też nauczyciele nadopiekuńczy. O ile można to tak nazwać. tj.: chcący nam uświadomić znany od dawna stereotyp...

Rlly..?

~~~

Uwaga! Udowodniono naukowo, że dodawanie komentarzy nie boli, nic nie kosztuje i daje motywacje autorowi¡