2014-07-13

Po wczasach...

 Ech... to było najkrótsze 10 dni w moim życiu. Było tak pięknie, ale już koniec. Poznałem wielu wspaniałych ludzi. To przykre, że jeżeli ich spotkam, to prawdopodobnie dopiero za rok.

 Dojazd był spokojny. Właściwie, to większość drogi przespałem. W autobusie panowała moda na zdjęcia przez sen.



 Na całe szczęście ja śpię z ZAMKNIĘTYMI ustami. Niektórzy nie mieli tyle szczęścia, i zrobiliśmy im nie lada sesję zdjęciową. Współczuję tym ludziom, gdy nadejdą ich urodziny.

 Na następny dzień musiałem jechać do lekarza po zaświadczenie, że mogę uczęszczać do szkoły na wybrany przeze mnie kierunek. Rany... przychodnie lekarskie mnie przerażają...




 Nieno spoko, ogólnie to nic nie mam do lekarzy, ale tylko do tych, którzy robią Roentgen'a, bo nie mają pośredniego kontaktu z moimi wnętrznościami przez ostre narzędzia.

 Po zdobyciu zaświadczenia skoczyłem od razu do szkoły, by je dostarczyć. Nie wiecie, jakiego szoku doznałem, gdy czytałem tablicę ogłoszeń. Znalazłem moje nazwisko na liście...



 Szybki oddech, bicie serca jak kołatką, zawał na miejscu...

...

*Chwilę później



 Kamień z serca. Okazało się, że nie przyjęto jakiegoś chłopaka, który miał takie samo nazwisko jak ja. A ja się poważnie wystraszyłem. Pierwsza myśl: co powiedzieć rodzicom?

 *Wiem że jest Nierzyjęto. Powinno być Nie przyjęto. Klawiatura i GIMP nie współpracują. Przepraszam bardzo.

 Następny dzień - to jest sobota minął raczej pracowicie. W piątek pisała Natka, że w sobotę o 10:00 wpadnie zgrać sobie zdjęcia z koloni...



 Najszybsza pobudka w moim życiu. Niestety zakończyło się na tym, że Natka nie przyszła. Tyle snu poszło na straty...

 Inna rzecz:

 W lipcu - dokładnie 9 miesięcy temu byliśmy na urodzinach Sylwka. Tam poznałem Marczę. Gdy u niego byliśmy - czytaliśmy różne "beki" z internetu:



 W tym dniu graliśmy w różne głupie gry... Tak wypadło, że ja i Marcza mieliśmy za zadanie przytulić się. Do tej pory mamy bekę z "ciąży", w którą zaszła. Teoretycznie dzisiaj miała termin. Ale cóż... nie miała brzucha. Pewnie to była ciąża pozamaciczna w kolanie.

 Późnym popołudniem stwierdziliśmy z siostrą, że chcemy odwiedzić empik. Najbliższy jest około 80 kilometrów od nas, więc trzeba było prosić o transport. Musieliśmy wykosić cały ogród... Nie cierpię kosić. Jestem uczulony na trawę... to dla mnie udręka.

 W empiku uświadomiłem sobie, że jestem wstecz z czytaniem książek. Zwiadowcy, Felix, Net i Nika, Kroniki Wardstone, Kroniki rodu Kane, Baśniobór... Ech. Tyle serii nie ukończonych, a tak mało czasu.

 Głównie to czekam na premierę "Maleficent" na DvD



 Zakochałem się w tym filmie. Nigdy nie byłem wielkim fanem Jolie, ale muszę przyznać, że zaimponowała mi ekspresją, przy minimalnej grze. Moja kolejna faza po "Krainie Lodu"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kilka wskazówek dla komentujących:

#1 Staraj się, aby twój komentarz był rozwinięty (przynajmniej jedno zdanie)
#2 Pisz co myślisz i nie bój się dyskusji!
#3 Zostaw swój adres, abym mógł cię odwiedzić ;)