2015-07-08

WAKACJE 2015 #10 Te emocje, te szkody...

ŚRODA

  Dzisiaj wstałem chyba najwcześniej od początku wakacji. Tym razem znów stało się to za sprawą kota, który postanowił wrócić do domu o 4:30 i niemiłosiernie miałczał pod oknem...

  Wpuszczając go do domu zauważyłem, że na zewnątrz jest przyjemnie chłodno. Wyszedłem na bosaka, żeby pochodzić po ogródku. Uwielbiam takie wczesne pory (wcale nie dlatego, że wszystko sprawia wrażenie, jakby ludzie wyginęli). Niestety chyba zbytnio zatraciłem się w tej ciszy, bo nawet nie zauważyłem, kiedy przeszedłem pół ulicy...


  Później rozpętała się OKROPNA burza, więc w pewnym momencie stwierdziłem, że wracam do łóżka. I chyba dobrze zrobiłem, bo nie miałem ochoty patrzeć na to co działo się na zewnątrz...


  Kiedy w końcu wstałem i zacząłem normalnie funkcjonować - chciałem sprawdzić pocztę, Facebooka i resztę internetów, ale okazało się, że wszędzie wyłączono prąd...

  Gdy o 14:00 nadal nie było prądu - postanowiłem zrobić coś "pożytecznego" i zacząłem sprzątać swój pokój.


  Nie byłem zadowolony z tego, że w moim pokoju jest więcej rupieci niż użytecznych rzeczy... Ale kiedy tak sprzętałem - znalazłem kilka ciekawych rzeczy - mianowicie moje stare notesy, które kiedyś pełniły funkcje moich "dzienników".


  Wpadłem na ciekawy pomysł - mianowicie przerobić te "zapiski" na posty z bloga i ustawić datę publikacji na 2008 rok... Może jak będę miał czas...

16:09 - Nadal pada. Prąd nie wrócił. Ciągle jeszcze siedzę w pidżamie...

17:19 - Rodzice jadą do sklepu. Chyba rozpalę ognisko i wystrugam sobie maczugę...

18:23 - Czytam książkę. Czuję, że świat staje się coraz okropniejszy...

18:48 - Za cel mojej egzystencji dzisiaj obrałem sobie zjedzenie wczorajszej pizzy na śniadanie. Jako, że nie ma prądu - nie odgrzałem i nie zjadłem śniadania, przez co dzień oficjalnie się dla mnie nie zaczął, więc dalej siedzę w pidżamie.

19:17 - PRĄD WRÓCIŁ!!! Czuję się jakbym odrodził się na nowo! Idę korzystać z dobrodziejstw technologii!

5 komentarzy:

  1. Też ostatnio coś takiego przeżyłam :/ najgorsze było to, jak wyłączyli prąd, po czym po jakiś 5 minutach wzięłam telefon do ręki a tam....5% baterii! Prąd włączyli dopiero rano, a ja czułam się jakbym spędziła 100 lat w dżungli. Burza? Zdecydowanie nie polecam uzależnionym od dobrodziejstw cywilizacji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, kiedy wyłączą prąd dopiero się dostrzega, jak się od niego uzależniliśmy i nic bez niego nie zrobimy :'))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie... Chociaż gdyby ktoś mnie ostrzegł - może bym się przygotował. Tak to nie ma gdzie wyjść, nie ma jak wyjść... Zło.

      Usuń
  3. Hahah. Ja mieszkam na wsi koło torów gdzie jeżdżą same towarowe i jak zawieje to gałęzie na linie elektryczne padają i co 2-gi dzień nie mam prądu :D Ciesze się bo W RESZCIE posprzątałam pokój po remoncie!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Odcięcie się od prądu raz na jakiś czas przypomina nam o prawdziwym życiu ;)
    Nie powinniśmy uzależniać naszych czynności wyłącznie od technologii, bo w takich przypadkach nie ma zwyczajnie co z sobą robić.

    OdpowiedzUsuń

Kilka wskazówek dla komentujących:

#1 Staraj się, aby twój komentarz był rozwinięty (przynajmniej jedno zdanie)
#2 Pisz co myślisz i nie bój się dyskusji!
#3 Zostaw swój adres, abym mógł cię odwiedzić ;)